wtorek, 21 grudnia 2010

Dłużnikowi zawsze wiatr w oczy

Jeszcze na początku grudnia zapowiadało się dość optymistyczne zakończenie roku. Spłaciłem kartę GE, wydatki były pod kontrolą, była szansa wejść w 2011 z jednym kamieniem u szyi mniej. Oczywiście taka sielanka nie mogła trwać za długo i dość szybko zostałem sprowadzony na ziemię przez okoliczności przyrody.

Z powodu prywatnych zawirowań i po prostu wyższej konieczności karta kredytowa mBanku obecnie jest zadłużona na 1300 PLN. Co gorsza musiałem także ruszyć kredyt odnawialny w mBanku na kwotę 1500 PLN. Dodatkowo poszły też te 400 PLN, które miałem odłożone jako fundusz awaryjny. Tak więc moje zobowiązania wobec banków w ciągu jednego miesiąca powiększyły się o 2800 PLN i mam zerowe oszczędności.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Sierpień 2010 - podsumowanie

No cóż, było wesoło. W podsumowaniu lipca wspominałem, że nadchodzą cięższe dni dla mojego portfela i można powiedzieć, że sobie wykrakałem. Jakoś udało się jednak dotrwać do końca miesiąca więc czas na podliczenie strat.

Na karcie kredytowej zszedłem na poziom 726 PLN zadłużenia. Niestety znowu okazało się, że potrzebujemy kolejnej szafy gdyż nie mamy gdzie trzymać ubrań. Pomijam fakt, że ja w nowym nabytku nie mam ani jednej skarpetki :) Na szczęście Ikea nie zawiodła i tym razem i udało się kupić odpowiedni mebel za nieco ponad 300 PLN. Płaciłem ja gdyż moja lepsza połowa wzięła inne sierpniowe wydatki na siebie więc i minus jest mój. Reszta zadłużenia poszła na paliwo, medyczne sprawy, żarcie dla moich futrzaków i kilka innych rzeczy. Okazji na pewno nie brakowało, dobrze że udało się te koszty jednak utrzymać poniżej tysiaka.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Odkładać czy nadpłacać?

Pod wpisem o stanie moich kredytów pojawił się komentarz, którego fragment pozwolę sobie tu zacytować:
"Pytanie: czy nie lepiej ten 1000zł, który masz na plusie, przeznaczyć na spłatę karty kredytowej? Miesięczne odsetki będą mniejsze o kilkanaście-kilkadziesiąt złotych, a tak to ten 1000zł leży bezproduktywnie. Nawet gdy trzymasz go na lokatach to i tak zysk jest mniejszy niż gdybyś przyspieszył nim spłatę kredytówki i zapłacił mniejsze odsetki."
1000 PLN, o którym wspomina komentujący to suma moich oszczędności. Fundusz awaryjny, OC/AC i to co uzbierałem w ramach "fkin five a day". Postanowiłem odpowiedzieć w oddzielnym wpisie żeby sobie nabić statystyki i być może ułatwić ewentualną wymianę zdań na ten temat.

środa, 5 maja 2010

Update moich finansów po konsolidacji kredytu

Przelew z Allianz dotarł już na konto kredytu odnawialnego w Polbanku więc mam jasność co do tego jak ta konsolidacja odbije się na moich finansach. Zwolenników informacji obrazkowej zapraszam do strony z wykresami, pozostałych objaśnię literacko :)

niedziela, 28 lutego 2010

Luty 2010 - podsumowanie

Dziś, jak zwykle w ostatni dzień miesiąca napiszę, że jak zwykle w ostatni dzień miesiąca czas na małe podsumowanie :)

Można powiedzieć, że druga odmowna decyzja mBanku w sprawie przeniesienia kredytu odnawialnego z Polbanku spowodowała resztę moich działań w tym miesiącu.

Zdecydowałem się zwiększyć do 1000 PLN ratę płaconą Polbankowi co powinno wyraźnie pomóc mi w zmniejszaniu tego zadłużenia. Około 550 PLN z każdej raty będzie spłacało kapitał więc automatycznie następne odsetki będą mniejsze.

Założyłem sobie konto oszczędzające w Eurobanku i przeniosłem tam swój fundusz awaryjny. Obecnie na odsetkach zyskuję całe 20 groszy dziennie co jest bardzo fajne jeśli porównać to z niewiele większymi odsetkami w mBanku tyle, że dodawanymi tylko raz w miesiącu.

Jeśli chodzi o same finanse to miesiąc kończy się zdecydowanie na plusie. Udało mi się odłożyć 250 PLN na zbliżające się ubezpieczenie samochodu, drugie 250 PLN dorzuciłem do funduszu awaryjnego, około 100 PLN zostało mi w portfelu tak więc można powiedzieć, że jest ok.

Marzec będzie miesiącem próby. Po raz pierwszy wrzucę Polbankowi większą ratę i teoretycznie nie powinno się to odbić negatywnie na budżecie, ale wiadomo jak to bywa z teoriami. Poza tym większość pieniędzy będzie leżeć w Eurobanku, procentować bezbelkowo i automatycznie przelewać się dzień lub dwa przed terminami moich stałych płatności. To będzie zmiana w stosunku do dotychczasowego systemu robienia przelewów zaraz na początku miesiąca.

Luty był spokojnym miesiącem jeśli chodzi o finanse i mam nadzieję, że ta tendencja utrzyma się w marcu. Bo chyba dla pieniędzy lepiej jeśli jest nudno niż ciekawie :)

poniedziałek, 22 lutego 2010

Jednak będę spłacał Polbank

W ostatnim poście zastanawiałem się w jakiej kolejności spłacać swoje zadłużenia: kartę kredytową GE i kredyt odnawialny Polbanku. Dziękuję wszystkim za odwiedziny i liczne komentarze. Tak jak obiecałem, spędziłem jeszcze trochę czasu myśląc nad tą sprawą i zdecydowałem: najpierw zaatakuję kredyt Polbanku.

Przyznam się szczerze, że cały czas kusi mnie spłacenie karty GE. I nie chodzi o to, że coś zaoszczędzę pozbywając się najpierw tego zadłużenia. Oprocentowanie jest znikome, kredyt już jest rozłożony na raty więc nie płacę żadnych dodatkowych odsetek za przekroczenie grace periodu. Zastanawiałem się co mnie ciągnie w stronę rzucenia kasy na ten dług i wychodzi mi na to, że psychologicznie nie różni się to od impulsywnych, nieprzemyślanych zakupów.

Skąd mi to przyszło do głowy?

niedziela, 17 stycznia 2010

Moje finanse - pierwszy kwartał

Dziś wypada koniec pierwszego kwartału prowadzenia bloga i życia w trzeźwości finansowej. Pomyślałem sobie, że naskrobię kilka słów jakie zmiany udało mi się wprowadzić nie tylko w portfelu, ale przede wszystkim w głowie. To nie jest podsumowanie z dokładnymi bilansami co do złotówki. Nie będę też powtarzał się z wyliczaniem celów zarówno tych comiesięcznych jak i tych długoterminowych. Możecie je znaleźć w podsumowaniach każdego miesiąca więc nie miało by to sensu. To po prostu opis tego jak obecnie podchodzę do swoich pieniędzy.

Obciążenia

Zacznę od tego co nieprzyjemne czyli od długów. Nadal są trzy, widać je na paskach z prawej strony bloga, żadnego nie udało się pozbyć. Ale to nie znaczy, że jest źle. Śmiem wręcz twierdzić, że sytuacja na tym froncie rozwija się w bardzo dobrym kierunku.

czwartek, 31 grudnia 2009

Grudzień 2009 - podsumowanie i dalsze plany

Dziś ostatni dzień grudnia więc czas na podsumowanie miesiąca.


Co się nie udało

Nie udało mi się zejść z zadłużeniem karty kredytowej do równych 2000 PLN. Niestety z grudniowego budżetu nie udało się wykroić tych dodatkowych 100 PLN.

Nie udało mi się także wyrównać salda funduszu awaryjnego do równych 1500 PLN. Na domiar złego musiałem zaczerpnąć z FA na prostowanie felg.

Niepowodzenie spotkało mnie przy próbie przeniesienia kredytu odnawialnego do mBanku. Z tajemniczych "przyczyn formalnych" wniosek został odrzucony i dalsze kroki w tej sprawie będę podejmował dopiero w styczniu po otrzymaniu raportu z BIK (szczegóły tu).

sobota, 19 grudnia 2009

Pierwsza pożyczka z funduszu awaryjnego

Pojechałem dziś zmienić opony na zimowe. Wiem, że powinienem to zrobić zanim przyszedł mróz i napadało śniegu, ale jeszcze w tamten weekend pogoda była powiedzmy, że w trendzie bocznym i stwierdziłem, że zmienię opony jak się wyklaruje jakiś konkretny kierunek. No to się wyklarowało na -13 stopni i zauważalną warstwę śnieżynek. Cudownie...

Wymiana opon była w budżecie więc jej koszt to żadne zaskoczenie. Niestety okazało się, że dzięki krakowskim dziurawym ulicom obie prawe felgi są kształtu nie do końca kolistego. Jak to określił pan w warsztacie: "uuuu, kwadrat!". Udało się je jednak wyważyć na tyle, że będę mógł jechać na zakupy i gdzieś po mieście, ale na poniedziałek jestem umówiony na prostowanie felg. Ta przyjemność będzie mnie kosztowała 160 PLN. Może i gdzieś indziej było by taniej, ale do tego warsztatu mam zaufanie.

Zanim zacząłem oszczędzać, pieniądze rozchodziły się w pierwszym tygodniu miesiąca. Oczywiście nie wiadomo na co bo nic konkretnego w domu nigdy nie przybywało, po prostu gdzieś sobie wyciekały. Taką nieprzewidzianą "awarię" musiałbym pokryć z karty kredytowej albo z tego co spłaciłem na kredycie odnawialnym. Generalnie dołek by się pogłębił, a psyche siadła. Tym razem jednak nie zestresowałem się słysząc o konieczności wydania pieniędzy na coś nieprzewidzianego, w końcu od tego jest właśnie fundusz awaryjny! Grudniowy budżet kompletnie nie ucierpi przez prostowanie felg ponieważ to nie z niego zostanie wzięta potrzebna kwota. Karta pozostanie nietknięta, kredyt nie powiększony, a komfort psychiczny i motywacja do oszczędzania wzrasta.

W końcu udało mi się być przygotowanym!

niedziela, 6 grudnia 2009

Mikołajki dłużnika

Właściwie nie zamierzałem nic sobie kupować. W końcu dzięki kredytom mam zapewniony wystarczający drenaż portfela, nie muszę się zbytnio o to starać samodzielnie. Dziś rano jednak stwierdziłem, że mogę sobie zrobić prezent, który pomimo, że odejmie kilka złotych z grudniowego budżetu to jednak nie powiększy moich zadłużeń, a wręcz zadziała wprost przeciwnie.

Tak więc w ramach moich własnych, skromnych mikołajków przelałem 8 PLN z groszami na rachunek karty kredytowej w mBanku wyrównując jej saldo do kwoty 2100 PLN. Na rachunek funduszu awaryjnego przelałem 15 PLN z groszami tak aby było równe 1400 PLN. Chyba najlepiej wydane na prezenty pieniądze w całym moim życiu.

A co Wam przyniósł święty Mikołaj? :)

poniedziałek, 30 listopada 2009

Listopad 2009 - podsumowanie i dalsze plany

Jest ostatni dzień listopada więc czas na podsumowanie miesiąca.

Fundusz awaryjny

Tutaj nic się nie zmieniło poza groszowym przyrostem z odsetek na eMAX Plus, obecnie saldo FA wynosi 1384,66 PLN. Grudniowa "rata" została opłacona z premii za październik więc 500 PLN z wypłaty listopadowej posłuży innemu celowi.

Spłata karty kredytowej mBank

Właśnie przelałem 650 PLN na konto karty kredytowej mBanku. 150 PLN to zwykła rata, którą płaciłem, a dodatkowe 500 PLN to właśnie środki skierowane tu zamiast na FA. Obecnie zadłużenie karty wynosi 2108 PLN (przy przeniesieniu karty z Polbanku saldo wynosiło 2758 PLN).

poniedziałek, 16 listopada 2009

Przeniosłem kartę kredytową do mBanku

Ponad tydzień minął już od mojej ostatniej notki, ale też nie było za bardzo o czym pisać, a bez natchnienia to nawet w szkole zadań nie pisałem. Ale mBank pozytywnie rozpatrzył mój wniosek przeniesienia karty kredytowej z Polbanku więc skrobnę o tym kilka słów.

Szybki początek

W sumie cały proces odbył się z moim minimalnym udziałem. 23 października wypełniłem wniosek dostępny z poziomu interfejsu online mojego konta, 26 października dostałem maila z listą wymaganych dokumentów, które mam dostarczyć. Kilka minut po otrzymaniu maila zadzwoniła do mnie pani z Centrum Finansowego mBanku i wyjaśniła, że z tej listy w moim przypadku wystarczy zaświadczenie z zakładu pracy o zatrudnieniu i zarobkach netto (formularz dostępny na stronach mBanku) oraz opinia bankowa dotycząca historii mojej karty kredytowej z Polbanku. Polbank zaskoczył mnie bardzo pozytywnie gdyż opinia była gotowa dwa dni po złożeniu przeze mnie wniosku o jej wydanie, a teoretycznie analitycy mają na to 14 dni. Koszt wydania takiej opinii to 29 PLN, trzeba to wpłacić na konto karty kredytowej a nie swoje normalne konto, warto przypomnieć o tym pani w kasie.

piątek, 6 listopada 2009

Mądrość przychodzi z wiekiem...

... zazwyczaj z wiekiem trumny :)

Do napisania tej notki zainspirował mnie wpis na Finansach Domowych. Możecie tam poczytać o niewesołej aczkolwiek niezaprzeczalnej prawdzie: nasze priorytety życiowe zmieniają się wraz z kolejnymi krzyżykami na karku. Dotyczy to w sumie każdej płaszczyzny naszej egzystencji, ale skoro tematem przewodnim tego bloga są oszczędności to skupię się na nich.

Czemu zacząłem oszczędzać

Powodów jest kilka. Po pierwsze, zarabiam całkiem nieźle, a od kilku lat nie mogłem domknąć miesiąca na finansowe zero, nie mówiąc już o jakimś plusie. Tu rata, tam druga i trzecia, a to jakaś impreza, a to jakaś okazja, i tak się pieniądze rozłaziły na kij wie co. Faktem jest, że głównie to nieprzemyślane zakupy na raty skurczyły mi zasoby wolnej gotówki na tak zwane życie no ale jakieś 25% pensji zostawało po wszystkich obowiązkowych płatnościach tylko na moje własne wydatki, a to jest ponad 1000 PLN. I to właściwie do wydania tylko na przyjemności. W końcu stwierdziłem, że ktoś mnie tu robi na grubą kasę i chyba to jestem ja sam. Więc przykręciłem sobie śrubę i już są efekty, które opisałem we wcześniejszych notkach.

sobota, 31 października 2009

Październik 2009 - podsumowanie i dalsze plany

Jest ostatni dzień października, wypłata już wpłynęła na konto, czas więc zrobić bilans osiągnięć.

Fundusz awaryjny

Parę dni wcześniej pisałem, że nie uda mi się odłożyć 500 PLN na konto FA (szczegóły tutaj). Jednak mój pracodawca zaskoczył mnie przyjemnie pokaźną premią tak więc nie dość, że wypełniłem założenie na październik to także listopadową "ratę" wpłaciłem już w całości z pokaźnym bonusem. Obecnie saldo mojego FA wynosi 1380,28 PLN.

Niespodzianki

Jak pisałem wczoraj udało mi się trafnie zainwestować na giełdzie (szczegóły tutaj). W środę dostanę 135 PLN uzyskane ze sprzedaży akcji. Bardzo pozytywna niespodzianka, która uświadomiła mi, że nawet jeśli jeszcze nie mam środków na inwestycje to powinienem zacząć się szkolić w tej materii. Przy okazji, dziękuję Markowi za wsparcie i porady :)

niedziela, 25 października 2009

Tydzień oszczędzania, tydzień do wypłaty - refleksje

Tydzień minął od kiedy zacząłem pisać tego bloga i powiedzmy że będę tę datę uznawał za oficjalny początek świadomego oszczędzania i kontroli wydatków. Tych parę dni to pikuś wobec czasu pozostałego do spłacenia wszystkich zadłużeń, ale wystarczająco abym mógł doświadczyć pierwszych wpadek i wyciągnąć z nich mam nadzieję naukę na przyszłość.

Tak więc, oficjalnie oszczędzam od 17 października. Wtedy to spisałem swoje cele, sporządziłem listę wydatków, opracowałem sobie arkusz kalkulacyjny, itp. Wszystko wyglądało całkiem składnie, dawało i możliwość utrzymania dotychczasowego poziomu życia jak i perspektywę zbudowania funduszu awaryjnego. Jednak kilku rzeczy nie dopatrzyłem planując budżet na resztę miesiąca:

niedziela, 18 października 2009

Spisane cele zyskują na realności

Mądrzy ludzie twierdzą, że walkę z kredytami trzeba zaplanować a nie rzucać się na żywioł. Twierdzą też, że najlepiej sobie wszystko pospisywać tak aby oczy zobaczyły i uwierzyły, że nie śnią. Mądrych ludzi trzeba słuchać a więc...

Wczoraj siadłem z ołówkiem nad kartką papieru i spisałem plan, cele, założenia.

Cele na końcówkę 2009 (listopad / grudzień) i cały 2010
  1. Zgromadzić 5000 PLN na funduszu awaryjnym
  2. Spłacić obie karty kredytowe (2800 PLN i 3622 PLN)
 Te dwa punkty zamierzam zrealizować do grudnia 2010 włącznie. Czy się uda? Musi!