poniedziałek, 26 kwietnia 2010

I znowu o nadpłacaniu Polbanku

Pamiętacie jak niedawno pisałem, że nadpłacanie Polbanku już daje pozytywne efekty? Spojrzałem sobie dziś na rachunek kredytu odnawialnego i widzę, że rata minimalna została określona na kwotę 575 PLN co oznacza obniżenie jej o 20 PLN w stosunku do poprzedniego miesiąca. Rata minimalna określona w marcu była od lutowej mniejsza tylko o 5 PLN więc widać wyraźny progres z gatunku pozytywnych.

czwartek, 8 kwietnia 2010

Nadpłacanie Polbanku - już widać efekty

W lutym podjąłem decyzję aby 500 PLN uwolnione po spłacie karty kredytowej mBanku dołożyć do spłaty kredytu odnawialnego Polbanku. Jako, że wtedy rata minimalna tego kredytu wynosiła 600 PLN postanowiłem dodać do tego 400 PLN, a pozostałą stówkę odkładać na fundusz awaryjny i celowy (na zbliżające się OC/AC). Zwiększona rata haraczu poszła do Polbanku z lutowej i marcowej wypłaty.

Aktualizowałem wczoraj wykresy na blogu więc odwiedziłem rachunek kredytu polbankowego i rachunek karty kredytowej w GE. O ile karta zachowuje się normalnie  - bo w końcu nic z nią nie robię nadzwyczajnego - to lista transakcji na rachunku kredytu zawiera bardzo pozytywną reakcję na nadpłacanie.

poniedziałek, 22 lutego 2010

Jednak będę spłacał Polbank

W ostatnim poście zastanawiałem się w jakiej kolejności spłacać swoje zadłużenia: kartę kredytową GE i kredyt odnawialny Polbanku. Dziękuję wszystkim za odwiedziny i liczne komentarze. Tak jak obiecałem, spędziłem jeszcze trochę czasu myśląc nad tą sprawą i zdecydowałem: najpierw zaatakuję kredyt Polbanku.

Przyznam się szczerze, że cały czas kusi mnie spłacenie karty GE. I nie chodzi o to, że coś zaoszczędzę pozbywając się najpierw tego zadłużenia. Oprocentowanie jest znikome, kredyt już jest rozłożony na raty więc nie płacę żadnych dodatkowych odsetek za przekroczenie grace periodu. Zastanawiałem się co mnie ciągnie w stronę rzucenia kasy na ten dług i wychodzi mi na to, że psychologicznie nie różni się to od impulsywnych, nieprzemyślanych zakupów.

Skąd mi to przyszło do głowy?

niedziela, 18 października 2009

Spisane cele zyskują na realności

Mądrzy ludzie twierdzą, że walkę z kredytami trzeba zaplanować a nie rzucać się na żywioł. Twierdzą też, że najlepiej sobie wszystko pospisywać tak aby oczy zobaczyły i uwierzyły, że nie śnią. Mądrych ludzi trzeba słuchać a więc...

Wczoraj siadłem z ołówkiem nad kartką papieru i spisałem plan, cele, założenia.

Cele na końcówkę 2009 (listopad / grudzień) i cały 2010
  1. Zgromadzić 5000 PLN na funduszu awaryjnym
  2. Spłacić obie karty kredytowe (2800 PLN i 3622 PLN)
 Te dwa punkty zamierzam zrealizować do grudnia 2010 włącznie. Czy się uda? Musi!