czwartek, 8 kwietnia 2010

Nadpłacanie Polbanku - już widać efekty

W lutym podjąłem decyzję aby 500 PLN uwolnione po spłacie karty kredytowej mBanku dołożyć do spłaty kredytu odnawialnego Polbanku. Jako, że wtedy rata minimalna tego kredytu wynosiła 600 PLN postanowiłem dodać do tego 400 PLN, a pozostałą stówkę odkładać na fundusz awaryjny i celowy (na zbliżające się OC/AC). Zwiększona rata haraczu poszła do Polbanku z lutowej i marcowej wypłaty.

Aktualizowałem wczoraj wykresy na blogu więc odwiedziłem rachunek kredytu polbankowego i rachunek karty kredytowej w GE. O ile karta zachowuje się normalnie  - bo w końcu nic z nią nie robię nadzwyczajnego - to lista transakcji na rachunku kredytu zawiera bardzo pozytywną reakcję na nadpłacanie.

W marcu - po pierwszej zwiększonej wpłacie - odsetki pobrane przez bank wynosiły 441 PLN. W porównaniu z poprzednim miesiącem był to spadek zaledwie o 3 PLN czyli tyle co nic. Natomiast teraz Polbank pobrał odsetki w kwocie 395 PLN co oznacza obniżenie ich o 46 PLN w stosunku do marca. To już jest zauważalna różnica. Tak przy okazji marcowy wyciąg dotyczący kredytu zawiera ratę minimalną w wysokości 595 PLN więc już ten pierwszy 1000 PLN dał pozytywny skutek (5 PLN spadku raty minimalnej).

Jak widać nawet pomimo wysokiego oprocentowania kredytu (19.90% nominalnie, 37% RRSO) można relatywnie szybko zbijać zadłużenie. Faktem jest, że te dodatkowe 400 PLN wolałbym wrzucać do swojej skarbonki a nie do Polbanku, ale ciężko dyskutować z matematyką. A liczby mówią same za siebie. Zaledwie dwie zwiększone raty i odsetki już spadły o prawie 50 PLN, rata minimalna o 5 PLN, a zadłużenie jest już w strefie 27 tys. Po dwóch kolejnych będzie to już "tylko" 26 tys. z kawałkiem, a po następnej...

Nie tak dawno APP pisał na temat artykułu, w którym demonizowano banki i użalano się nad losem biednych ludzi "nagle" odnajdujących się w pułapce kredytów. Nie chciało mi się czytać dokładnie artykułu, ale nawet z pobieżnej lektury wyraźnie było widać, że opisywana "ofiara" hien bankierskich brała kredyty niczym Keith Richards narkotyki: na śniadanie, obiad i kolację. I skończyło się tragicznie jak przy prochach bo delikwent popełnił samobójstwo. I oczywiście banki są wszystkiemu winne bo mu dawały kolejne kredyty. Tak samo jak McDonald jest winny temu, że dzieciaki ważą po 100 kilo i mają problemy zdrowotne jak staruszkowie wiszący nad grobem. I tak samo jak szybkie samochody są winne liczby ofiar wypadków.

Każdy z nas jest odpowiedzialny za wybory jakich dokonuje każdego dnia. I tak samo jak nikt nam nie dociska gazu w samochodzie i nie wciska w gardło hamburgerów tak samo nikt nam nie trzyma pistoletu przy głowie i nie każe brać kredytów. Kredyt może być bardzo pomocny w sytuacjach przekraczających nasze możliwości finansowe, ale takie sytuacje zdarzają się tak naprawdę bardzo rzadko. Samochód kupujemy raz na kilka lat, mieszkanie najczęściej raz na kilkadziesiąt lat. Finansowanie kredytami trywialnych zachcianek lub co gorsza codziennych potrzeb to samobójstwo.

Moje kredyty nie wzięły się z powietrza, nikt mi ich nie wcisnął na siłę, nie zapisał w spadku. Sam wdepnąłem w to bagno i sam zgodziłem się płacić przez kilka lat za rzeczy, które mogłem spokojnie sfinansować oszczędzając kilka miesięcy. Ale nie obwiniam banku za to, że na mnie zarabia tylko szukam sposobu na jak najszybsze pozbycie się zadłużenia i staram się naprawić błędy popełnione z głupoty i beztroski. Jednym z rozwiązań jest nadpłacanie rat w miarę możliwości, innym przeniesienie kredytu do innego banku z tańszą ofertą. To pierwsze już zaczyna dawać efekty, a nad drugim ciągle pracuję. I na tym optymistycznym akcencie zakończę wykazywanie mojej moralnej wyższości.

15 komentarzy:

Robert pisze...

Moje gratulacje!!!

Teraz każdy ma namacalny przykład jak ważne jest spłacanie kredytów, oraz rozsądna kalkulacja rat. Za kilka miesięcy po zwiększeniu raty to dopiero będą znaczące różnice, chociaż 50zł to i tak świetne osiągnięcie.

Anonimowy pisze...

Dokładnie - nikt z pistoletem przy głowie nie zmusza ludzi do brania kredytów, sam mam podobną sytuację tylko łącznie uzbierało się ok 18 000 i walczę z tym sukcesywnie niestety jeszcze efektów wielkich nie widać

Richmond pisze...

Mam nadzieje, ze motywuje Cie to jeszcze bardziej do splaty.

grapkulec pisze...

@Richmond

jak najbardziej. szczerze mówiąc nie spodziewałem się tak znaczącej różnicy w odsetkach zaledwie po dwóch miesiącach więc jak każdy nałogowiec chcę jeszcze więcej i szybciej :)

@Anonimowy

najważniejsze to się nie poddawać. kredytu można się pozbyć tylko w jeden sposób: trzeba go spłacić. i dopóki zasypujemy dziurę zamiast w niej kopać głębiej to jesteśmy na dobrej drodze do uwolnienia siebie i swojego portfela. życzę powodzenia :)

@Robert

dzięki.

wyborcza pewnie o mnie nie napisze bo nie ma w mojej historii materiału telenowelowego :) ale może ktoś kto zabłądzi tu z google'a lub innego bloga znajdzie coś w rodzaju inspiracji lub motywacji do zaprzestania życia na kredyt.

ynwestor pisze...

Super Ci idzie. Fajnie, że widzisz w tym frajdę i jesteś zmotywowany. To podstawa.

Co do artykułu... Czytałem gdzieś, że aż 200 tys. Polaków ma tyle kredytów, że raty przekraczają ich dochody. Nie wyobrażam sobie takiego życia.

Powodzenia!

Marek pisze...

Jak to mówią mieć a nie mieć 50 zł to razem 100 zł. Załóż sobie jeszcze konto w WBK i weź tą ich stówę (na czysto jakieś 80 zł), dostań wypłatę z google adsense ( kolejne 200 zł) i z każdą dodatkową kasą kredy będzie mniejszy a Twoja kieszeń szczelniejsza od bankopijców:)

Pozdrawiam i życzę wytrwałości

Anonimowy pisze...

Gratuluje! Zawsze w przypadku kredytu odnawialnego lub linii kredytowej uważam, że lepiej wziąć kredyt konsumpcyjny z ratą stałą lub malejącą i za np. lat 5 mieć święty sposób. W przypadku POLBANKU jest to mechanizm identyczny jak z każdą kartą kredytową i rata minimalna nie motywuje Nas do spłaty większych kwot. Generalnie POLBANK to złodzieje: spóźnienie w płatności raty o 7 dni skutkuje naliczeniem "telefonicznie" opłaty w wys. 39,00 zł. Pozdrawiam i nadal obserwuje Twój blog chociaż od samego początku mam poczucie, że czytam o sobie.

Ksob pisze...

Jak mawiał wieszcz: i o to chodzi, i o to chodzi.

50zł różnicy w odsetkach to bardzo dużo, zważając na to ile jeszcze rat przed Tobą :).

Obyś jak najszybciej mógł świętować zbicie kredytu do okrągłej kwoty 25 tys., potem 10 tys. a potem 0 :)

grapkulec pisze...

@ynwestor

czyli 200 tys. obywateli tego oświeconego państwa to debile. nie wierzę, że każdy z nich ma takie olbrzymie kredyty hipoteczne zaciągnięte na własne cztery kąty. ale jak się bierze kredyt świąteczny, kredyt wakacyjny, kredyt szkolny, kredyt zimowy, kredyt wiosenny i w końcu kredyt śniadaniowy na chleb z masłem no to co się dziwić?

@Marek

jakoś mi się nie chce gonić za tą darmową stówką od WBK, wolę sobie tańsze piwo kupić a różnice dorzucić do kredytu :)

@Anonimowy

Tyler? Tyler Durden? :)

co do Polbanku to nigdy się u nich nie spóźniłem z ratą więc nie wiem jak reagują na ewentualne obsuwy w terminach. a co do kary za brak wpłaty... no cóż, każdy chyba czyta tabelę opłat i prowizji zanim podpisze umowę, prawda? :)

@Ksob

jeśli nic się nie spieprzy po drodze i będę mógł utrzymać ratę w wysokości 1000 PLN to granicę 25 tys. powinienem przekroczyć za 5 miesięcy. niby niewiele, a jednak tak daleko...

niktwazny pisze...

Jeśli planujesz większe zakupy na za które możesz płacić kartą kredytową to akurat w Polbanku jest opcja rozłożenia transakcji powyżej 500 zł na raty 0% (RRSO 9,49%) , (taki bonus dla klientów Polbanku ) .W porównaniu do kredytu bezpiecznego wyjdzie taniej.

grapkulec pisze...

nie mam w planach żadnych dużych zakupów jednak dla mnie problemem nie jest to co planowane tylko to co może każdego z nas zaskoczyć, normalne ludzkie sprawy typu choroba czy potrzeba naprawy czegoś "na gwałt".

co do zakupów na kartę to dla mnie 0%, które realnie wynosi 9,49% to jest robienie ludzi w człona a nie bonus dla klientów. jak ktoś musi to pewnie jest to lepsze niż normalny kredyt czy nie daj boże inne providenty, ale jednak osobiście wolałbym uniknąć konieczności uciekania się do kolejnych atrakcji tego typu.

Anonimowy pisze...

Jak dla mnie to rrso za te raty 0% wynosi jedynie 5%(przy 12ratach spłaty) mniejsza ilość rat powoduje znaczne zwiększenie rrso gdyż prowizja za udzielenie jest niezależna od okresu i zawsze wynosi 5%

niktwazny pisze...

Uwaga : do końca kwietnia w Allianz jest kredyt gotówkowy 0% prowizji, oprocentowanie 10,90% , dla internautów. Kwota do 30000 (w sam raz na kredyt bezpieczny). Trzeba tylko uważać czy nie ma tam jakiś haczyków ubezpieczeniowych.

Anzelm pisze...

Ano w Allianz ubezpieczenie jest obowiązkowe. Rezygnacja z ubezpieczenia = rezygnacja z w/w warunków promocyjnych

grapkulec pisze...

heh, musieli coś spieprzyć w takiej fajnej ofercie :)

Prześlij komentarz