środa, 14 kwietnia 2010

Gdzie płacić kartą kredytową?

Na sporej ilości blogów od czasu do czasu napotykam na wzmiankę, że autor głównie używa karty kredytowej, a gotówka leży sobie gdzieś na rachunku oszczędnościowym i procentuje. Potem spłata całości zadłużenia w ramach grace periodu (podstawa przy kartach kredytowych, odsetki są raczej z tych zabójczych dla portfela) i cykl się powtarza. Kiedyś wspominał o tym Marek chyba u mnie w komentarzach, a ostatnio na przykład APP przy okazji wpisu o mBanku oferującym wszystkie bankomaty bez prowizji za jedyne 5 PLN miesięcznie napisał, że płaci głównie kredytówką, a z bankomatów korzysta dość rzadko.

Wychodząc z dołka finansowego najlepiej jest nie używać kart kredytowych bo wiadomo, że to przez nie najczęściej ten dołek sobie wykopaliśmy; drugą popularną łopatą są pierdoły bezsensownie kupowane na raty, ale to zostawmy na razie na boku. Zakładając jednak, że już opanowaliśmy plastikowe szaleństwo i jesteśmy gotowi na rozsądne korzystanie z wygody płacenia kartą powstaje pytanie gdzie można nią płacić.

Osobiście używam karty w następujących miejscach:
  • sklepy
  • stacje benzynowe
  • fastfoody typu Mc Donald's czy KFC
  • restauracje
  • zakupy przez internet
Wydaje mi się, że to standard w używaniu plastiku. Właściwie mógłbym w tych miejscach użyć karty debetowej czy żywej gotówki (wychodzi w sumie na to samo bo w obu przypadkach od razu zmniejsza nam się kasa na koncie) i czasami tak robię. Ale przeważnie płacę kredytówką. Dlaczego?

Głównie po to żeby mieć jak najwięcej gotówki na nieprzewidziane wydatki jakie mogą się przytrafić do końca miesiąca. Niby mam fundusz awaryjny, ale jednak te pieniądze są na innym koncie i potrzeba przynajmniej dnia żeby zrobić przelew do mBanku czy dbNET i żebym mógł wyjąć tę kasę z bankomatu. Nie wszystko da się załatwić przelewem czy płacąc kartą kredytową więc gotówka chociaż teoretycznie się marnuje bo nie procentuje na rachunkach oszczędnościowych to jest niejako pierwszą linią ratunku na wszelki wypadek.

Z tego powodu nigdy (no dobra, od czasu gdy spłaciłem zaległe zadłużenie na karcie) nie zaciągam na karcie większego długu niż mam w danym miesiącu gotówki do wykorzystania. Na koniec miesiąca, zaraz po otrzymaniu wypłaty spłacam zadłużenie na karcie tym co było przewidziane jako "do wydania" na dany miesiąc. Tym samym w trakcie miesiąca mam bufor gotówki i jakby co to grace period ochroni mnie przed późniejszą spłatą karty kredytowej, ale jeśli nic się nie dzieje to długu na karcie też nie mam. Jak do tej pory nie musiałem jeszcze korzystać z grace periodu.

Czy jest to igranie z ogniem? Zważywszy na to, że teraz zwracam uwagę na to co się dzieje z moimi pieniędzmi i kontroluję stan finansów raczej nie ma niebezpieczeństwa, że samodzielnie wpakuję się w kłopoty. Nauczyłem się już, że nawet minimalny dług jest potencjalną bombą więc zachowuję ostrożność. Z tego też powodu nie zwlekam ze spłaceniem zadłużenia karty na koniec grace periodu, wolę od razu spłacić dług i nie ryzykować, że mi się włączy dawne myślenie. Pewnie nie jest to optymalne korzystanie z dobrodziejstw karty kredytowej, ale wolę być ostrożny niż prowokować powrót do dawnych zwyczajów.

Wracając jednak do miejsc gdzie można płacić kartą kredytową to są jeszcze knajpy. No i tu się zastanawiam czy nie lepiej mieć gotówkę.

W knajpie wiadomo jak jest, raczej nie idzie się tam pić herbatkę i chrupać ciasteczka. Jest alkohol, jest wesołe towarzystwo, tańce, hulanki, swawole. W miarę konsumpcji wchodzimy na kolejne etapy bycia debeściakiem, a jednym z etapów jest "najbogatszy". O ile nikt raczej nie zabiera na popijawę więcej kasy niż 100 - 200 PLN to karta ma zazwyczaj limity powyżej 1000 PLN. Wtedy już można pokazać kto tu rządzi,  a razem z kacem dopadnie nas rachunek z knajpy i nie wiem co będzie bardziej bolesne. Sam tego na szczęście nie doświadczyłem bo w czasach wykazywania się na imprezach miałem awersję do kart kredytowych co nie znaczy, że nie przechodziłem nigdy fazy sponsora :)

Jest jeszcze jeden aspekt płacenia kartą w knajpach. Zważywszy na to, że zazwyczaj nasze zmysły są lekko przytępione w momencie płacenia rachunku możemy paść ofiarą nieuczciwego barmana, który poza normalnym terminalem użyje jeszcze podręcznego skanera, a potem sprzeda naszą kartę na czarnym rynku. Kiedyś w TVN był program o takich przypadkach i gdzieś w Hiszpanii koleś zarobił na kradzieży kart pijanych klientów ileś tam tysięcy euro. Wykorzystywał właśnie to, że klient zazwyczaj nie patrzył na to co się dzieje z jego kartą, a nawet jeśli miał jakieś wątpliwości to łatwo było mu wytłumaczyć, że wszystko jest w porządku.

Jeśli używacie kart kredytowych jeszcze w innych miejscach poza tymi, które wymieniłem lub macie jakieś uwagi to zapraszam do zostawienia komentarza.

6 komentarzy:

Richmond pisze...

Ja uzywam karty praktycznie wszedzie, ale to zaleta UK. Uzywam jej ze wzgledu na cashback, a drugi powod to ochrona konsumencka na kwoty powyzej 100 funtow. Jak cos zbankrutuje lub nie dostarczy towaru to mozna wystapic o zwrot pieniedzy do wystawcy karty. Niektore karty oferuja tez przedluzenie gwarancji na zakupione towary.

Z ciekawostek to zaplacilam karta kredytowa czesciowo za samochod, oczywiscie taka karta, na ktorej mialam promocje 0% przez 12 miesiecy.

Po pijaku kart nie uzywam, jako ze nie bywam pijana. Gdy wychodze do pubu czy na koncert i nie chce brac portfela to biore karte debetowa i gotowke.

Nigdy nie mam pokusy, zeby wydac wiecej niz gdybym wydala placac gotowka.

Ksob pisze...

Też jestem jednym z tych, którzy używają już głównie karty kredytowej (w odróżnieniu od debetowej, czy gotówki).

Korzystam gdzie się da, czyli odpadają głównie małe sklepy osiedlowe, Biedronki czy inne Żabki.

Jakieś tam pokusy się pojawiają i czasem muszę walczyć sam ze sobą. Z reguły jednak udaje mi się wstrzymać z jakimś zakupem i w kłopoty nie popadam ;)

Anonimowy pisze...

I tak trzymać a gotówka zarabia na was na koncie oszczędnościowym do czasu spłaty karty kredytowej.

Magdalaena pisze...

Ja też używam karty nie mam pokusy wydawania więcej niż gdybym płaciła gotówką. Wręcz czasami nie miałabym tej gotówki przy sobie i jakiś fajny zakup mógłby mi uciec.

I nie bywam pijana, więc wydawanie w stanie nietrzeźwym mnie nie martwi. Zresztą w ogóle alkohol w knajpach jest strasznie drogi, więc nigdy nie wydałabym tam nawet 100 - 200 zł.

Anonimowy pisze...

Właśnie w takich sklepach, jak "BIEDRONKA",karty kredytowe zdawałyby świetnie swoje zadanie z po- żytkiem dla ich posiadaczy.
Karta kredytowa nie jest przecież po to, aby mieć wygodę w opłacaniu "knajpowych zabaw", albo ułat-
wień w bezmyślnym trwonieniu rodzinnych dochodów.
Właściciele "BIEDRONKI", zamiast wykorzystywać
kobiety do niewolniczej pracy, mogliby mieć dużo wyższe dochody, gdyby NOWOCZEŚNIE POMYŚLELI !

forum bankowe pisze...

Używając karty wystarczy uważać na terminy spłaty. Taki plastik jest dobry dla osób posiadających samodyscyplinę.

Prześlij komentarz