sobota, 3 marca 2012

Luty 2012 - podsumowanie

Przepraszam, przepraszam, zagapiłem się no i ostatni dzień lutego mi jakoś uciekł.

W pracy się zrobił delikatny młynek jednak od kilku dni na tyle duży żebym nawet nie miał czasu sprawdzać maili prywatnych. W domu to już mi się na maile nie chce patrzeć bo w ramach aktualnego projektu nurzam się w nich 10 godzin dziennie i końca nie widać.

Ok dość o mnie, napiszmy coś o kredytach czyli ulubionym temacie tygrysków.

Póki co Allianz spłacam ratami wg harmonogramu czyli po 520 PLN. Na zapleczu akumuluję nieco gotówki i za miesiąc lub dwa przywalę z grubej rury po całości żeby zakończyć tę zabawę na dobre. Po odliczeniu aktualnej raty saldo kredytu będzie wynosić nieco ponad 6500 PLN, pasek postępu zaktualizuję po 5 marca kiedy rata zostanie rozliczona przez bank.

Niestety na horyzoncie czai się trochę problemów życiowych. Szczerze mówiąc do końca nie jestem pewny czy będą one wyczerpujące finansowo natomiast na 99% będzie to rzeźnia mentalna. Nie będę tu wchodził w płaczliwe szczegóły bo nikogo nie interesują drgnięcia mojej psyche, ale jest bardzo możliwe że w nawale wszystkiego znowu zapomnę zablogować o postępach kredytowych.

Żeby jednak nie kończyć notki w trybie eternal sorrow to podzielę się informacją, że wczoraj odebrałem z wiedeńskiego magistratu residence permission i w obliczu prawa mogę sobie siedzieć w Austrii ad nauseam.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Styczeń 2012 - podsumowanie

Pierwszy miesiąc 2012 powoli się kończy. "Powoli" ponieważ jest 8:17 w poniedziałek rano i zostało od cholery czasu do zmarnowania w robocie. A mógłby człowiek robić tyle innych ciekawych rzeczy: pospać do 11, posmęcić się w szlafroku do południa, posprawdzać wszystkie maile, fora i strony z miniaturek na Speed Dialu, ukraść trochę urobku górnikom w Eve Online...

Nowe wyliczenia rat kredytu w Allianz (jakoś nie przyzwyczaiłem się jeszcze do nowej nazwy GetBank) pojawiły się w systemie 5 stycznia. Pozostało 16 rat po 520 PLN z groszami co jak łatwo policzyć daje 8320 PLN do całkowitego pozbycia się tego zadłużenia.

Najbliższą ratę zapłacę w wymaganej wysokości ponieważ nie mam w Polsce wolnej gotówki aby zrobić nadpłatę, a do 3 stycznia nie zdążę przesłać z Austrii i wymienić euro na złotówki. Za miesiąc powinienem mieć już gotową kasę na małą nadpłatę w okolicach 2000 PLN.

Przyznaję, że czuję narastające pozytywne wibracje widząc takie niewielkie liczby. Ok, 8 patyków to nie są drobniaki, ale biorąc pod uwagę, że 11 miesięcy temu dług wynosił 25 tysięcy PLN progres jest monumentalny.

Pomimo optymistycznego rozwoju sytuacji już teraz widzę, że wcześniejsze plany pozbycia się tego kredytu w kwietniu 2012 raczej się nie zrealizują. Zakładając, że nic złego się nie wydarzy aktualnie ostateczną spłatę widzę w okolicach maja lub nawet czerwca. To i tak będzie rok przed harmonogramem spłat co wydaje mi się niesamowitym osiągnięciem. Nie ma jednak się co napalać, poczekamy i zobaczymy co się uda wykombinować.

Wszystkim Czytelnikom życzę dziś miłego oczekiwania na pojawienie się wypłaty na koncie :)

UPDATE:

Jeśli zastanawiacie się nad tym dlaczego dzień przed końcem miesiąca bredzę o wypłacie i podsumowaniach śpieszę wyjaśnić, że to tylko chwilowe zaćmienie umysłu :)

sobota, 31 grudnia 2011

Grudzień 2011 - podsumowanie

We wtorek zadzwonił do mnie pan z firmy windykacyjnej zajmującej się dłużnikami w Get Bank i oznajmił, że zalegam im na 25 PLN z groszami. Zdziwiłem się co to niby jest Get Bank na co pan się zdziwił moją niewiedzą i wyjaśnił, że Allianz Bank stał się Get Bankiem. Powiedział też, że skoro mam wątpliwości co do tych 25 PLN to powinienem zadzwonić do banku bo on jest tylko od przekazywania informacji o zaległościach.

Zaintrygowany tą sytuacją wlazłem na stronę owego Get Banku i zalogowałem się loginem i hasłem z bankowości internetowej Allianza. Szybki look na harmonogram rat mojego kredytu i rzeczywiście listopadowa rata była wyższa od tej, którą zapłaciłem. Ok, no to zaległość jest ale czemu do cholery nikt mnie  nie powiadomił o zmianie rat?

Nigdy wcześniej nie używałem ich bankowości telefonicznej więc oczywiście się okazało, że hasło które mam zapisane jakoś nie działa. Po przejściu procedury ustawiania nowego hasła w końcu byłem z stanie się połączyć z żywym człowiekiem i zadać kilka pytań.

Zmieniona rata wynika z tego, że podniosły się stopy procentowe. Tak naprawdę rata wzrosła mi o 13 PLN z groszami, reszta tych 25 PLN to kara za zaległość. Żeby było śmieszniej to w systemie nie było żadnego info że mam jakieś zaległości.

Czemu nie dostałem żadnego powiadomienia o zmianie wysokości rat? Okazuje się, że pomimo tego że w lutym poszedłem do banku i zmieniłem adres korespondencyjny to pani na infolinii (a więc i ludzie wysyłający listy do klientów) miała mój stary adres. Smieszny detal: w bankowości internetowej w moich danych osobowych jak byk widniał aktualny adres. Grunt to porządek, prawda?

Przed świętami przelałem na rachunek kredytu grudniową ratę i 7000 PLN nadpłaty więc poprosiłem panią z infolinii aby zaliczono całą tę kwotę jako wcześniejszą częściową spłatę. Zażyczyłem sobie także aby zamiast obniżenia następnych rat skrócono mi ich ilość. I tu spotkała mnie kolejna niespodzianka ponieważ okazuje się, że skrócenie czasu kredytu można załatwić tylko podpisując aneks do umowy kredytowej co wymaga odwiedzin w placówce. Jakoś nie bardzo zgadza się to z informacjami jakich udzielono mi w banku podczas zawierania tej umowy.

W związku z tym zapytałem czy jeśli następnym razem znowu nadpłacę ratę i będzie to kwota wystarczająca na spłatę całości zadłużenia to też muszę iść do placówki i coś podpisywać. Pani wyjaśniła, że w takim przypadku kredyt zostanie po prostu zamknięty i nic więcej nie muszę robić. No cóż, przynajmniej tyle.

Za dwa dni, 3 stycznia moja nadpłata zostanie zaksięgowana i system wyliczy mi nowy harmonogram rat. Przypuszczam, że jedną lub dwie raty zapłacę w wymaganej wysokości, zakumuluję nieco kasy i w okolicach marca znowu rzucę tam większą kwotę. Tyle planów na nowy rok.

poniedziałek, 31 października 2011

Październik 2011 - podsumowanie

W tym miesiącu było zabawnie, niestety z gatunku zabaw niezbyt wesołych. Z powodów osobistych moja ostatnia wizyta w Polsce przebiegała w niezbyt optymistycznych warunkach i oczywiście odbiło się to na moim portfelu kilkoma stówami. Można sobie teraz płakać nad czerwienią na wykresie, ale tylko kompletny młotek się cweli nad kosztami pomocy komuś bliskiemu.

Niewygodna atmosfera tamtego weekendu spowodowała że byłem zmęczony i w paskudnym nastroju i przed samym wyjazdem z Krakowa postanowiłem sobie nieco ubarwić życie. Wszedłem więc do iSpota i zakupiłem IPoda Touch 4G 32 GB za jedyne 1299 PLN. Uff, od razu zrobiło mi się lepiej, a i droga do pracy teraz upływa mi w rytmie przeróżnych rzeźni i chorych dźwięków.

Wypłatę dostaliśmy już w piątek więc od razu wyekspediowałem 900 euro do Polski na pokrycie moich ekstrawagancji i bieżących rachunków. Całkiem możliwe, że za kilka dni pójdzie drugi przelew na 100 lub 200 euro, zobaczymy jak wypadnie bilans naszych wydatków wiedeńskich.

Oczywiście zgodnie z planem powinienem w końcu zacząć nadpłacanie rat w Allianz, ale i tym razem nic z tego nie będzie. Przepraszam wszystkich zawiedzionych moimi wybrykami i olewaniem finansowych obietnic :)

Wielkie nadzieje pokładam w wypłacie listopadowej, która będzie zawierała bonusową pensję. O ile depresja nie doprowadzi mnie do zakupienia kolejnego sprzętu spod znaku jabłuszka to cała czternastka zostanie przesłana w prezencie do Allianz, z pozdrowieniami świątecznymi i życzeniem aby odpowiednio zmniejszyć ilość rat pozostałych do końca tego kredytu.

Tyle na dziś, życzę wszystkim wesołego dnia budzenia zmarłych :)

poniedziałek, 5 września 2011

Kredyt odnawialny w mBanku spłacony

Dzisiaj w okolicach godziny 12 w południe dotarł do mBanku przelew z walutomatu i od tego momentu jestem zadłużony tylko w Allianz.

Yupiii! ^_^

Jeśli kogoś ciekawią szczegóły to wymieniłem 750 euro po kursie 4,1713 PLN za co po odliczeniu prowizji dostałem 3122,22 PLN. Dla rachunku w mBanku oznacza to plusa w wysokości 91,26 PLN.

Dzień bardzo radosny, ale na horyzoncie ciągle pozostaje ostatni dług w Allianz wynoszący obecnie 17 880 PLN. Jak już wspominałem w podsumowaniu sierpnia po zasypaniu dołka mBankowego zwiększę raty dla Allianz do około 1500 PLN (obecnie jest to 983 PLN). Potem mega rata z czternastki i będzie pozamiatane. No chyba, że jak zwykle coś się popindoli.

Tak więc co najmniej do końca roku nie nacieszę się żadnymi dodatkowymi euro, ale taki już los dłużnika prostującego swoje głupie decyzje finansowe. Za to jak już to w końcu spłacę... :)

środa, 31 sierpnia 2011

Sierpień 2011 - podsumowanie

W tym miesiącu doleciałem do wypłaty praktycznie na oparach finansowych gdyż cały mój majątek przez kilka ostatnich dni wynosił około 20 euro. Wczoraj pensja dotarła do banku i po niemal natychmiastowym rozesłaniu przelewów zostało mi ok 1/3 wypłaty jako budżet na cały wrzesień. Nie jest to tak mało nawet jeśli brać pod uwagę, że poza normalnymi wydatkami na jedzenie muszę z tego opłacić bilet miesięczny, internet i być może rachunek za prąd (jeśli elektrownia się wyrobi z obliczeniami).

Z powodu permanentnego braku czasu - który chyba ktoś mi bezczelnie kradnie bo poza chodzeniem do pracy to niewiele konkretnego robię - nie udało mi się skontaktować z mBankiem w sprawie pozbycia się karty kredytowej. Trudno, trzeba będzie się tym w końcu zająć w najbliższych dniach i przy okazji zrezygnować z kredytu odnawialnego (o którym nieco niżej).

Co do bardzo uszczuplonej sakiewki pod koniec miesiąca to kilka spraw się przyczyniło do takiego stanu rzeczy.

Po pierwsze postanowiłem kupić sobie wygodne krzesło do siedzenia przy komputerze. Spędzam tak po parę godzin dziennie wieczorami i mój kręgosłup zaczął się buntować przeciwko używaniu normalnego krzesła podkradzionego z zestawu od stołu obiadowego. Jak zwykle pojechaliśmy do Ikei i znalazłem bardzo wygodne krzesło za 70 euro. Drogo, nie drogo - mniejsza z tym, teraz siedzenie przy kompie jest naprawdę komfortowe.

Inną przyczyną było nieco zbyt łapczywe dziabnięcie wypłaty na cele spłaty kredytu w poprzednim miesiącu. Nie ma w sumie w tym nic złego, ale mogłem sobie jednak zostawić 100 euro więcej do dyspozycji. To zawsze jest ciężkie do wyważenia bo z jednej strony człowiek chce jak najszybciej pozbyć się kredytowego cholerstwa a z drugiej trzeba brać pod uwagę możliwość jakiejś małej awarii wymagającej gotówki. Teraz się udało, ale muszę na przyszłość ostrożniej dobierać proporcje w tej kwestii.

Do powyższych powodów trzeba uczciwie doliczyć około 100 euro puszczonych w knajpach przy okazji spacerów po Wiedniu czy imprezy pożegnalnej jednego z moich polskich kolegów z pracy. Przypuszczam, że ktoś skomentuje to w stylu "płacze nad kredytami, a szasta setkami euro na chlanie" ale cóż mam powiedzieć? Sytuacja kredytowa znakomicie się poprawiła, a nieco radości z życia też mi się należy. Najważniejsze to nie tracić z oczu głównego celu jakim jest spłata długów do lutego lub najpóźniej marca 2012, reszta to tylko small bumps on the road.

Ok, spójrzmy na obecny stan finansów.

Po wymianie 750 euro w walutomacie powinienem mieć około 3100 PLN. Ta suma wystarczy na opłacenie raty kredytu w Allianz, polskich rachunków i zobowiązań oraz (uwaga, uwaga) wyzerowania salda kredytu odnawialnego w mBanku.

Tak, proszę państwa, w poniedziałek lub wtorek (zależy ile dni zajmie wędrówka kasy mBank -> walutomat -> mBank) będę posiadaczem (a raczej niewolnikiem) tylko jednego kredytu. Możecie być pewni, że odtrąbię ten fakt w osobnym wpisie :)

W Allianz saldo zmniejszy się o niemal o 800 PLN i dług będzie wynosił mniej więcej 17 700 PLN. Jako, że to mój ostatni kredyt do pokonania zamierzam w końcu skorzystać z opcji nadpłacania i zwiększyć ratę przynajmniej o 50% czyli mniej więcej w okolice 1500 PLN. To plus pieniądze z 14-tej pensji i całkowite spłacenie kredytu na początku marca 2012 robi się całkiem możliwe do osiągnięcia. Poczekamy, zobaczymy co z tego wyjdzie.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Odpowiedzi na komentarze

Stwierdziłem, że komentarze pod ostatnim postem zasługują na oddzielny wpis wyjaśniający kilka rzeczy.

Kredyt konsolidujący w euro

Dziękuję, ale raczej nie skorzystam. Pomijając fakt, że bank jeszcze nie ufa mi na tyle aby mi dać kartę kredytową (notabene tak naprawdę to jest debetówka bo żadnego grace periodu nie ma i jest automatycznie spłacana pod koniec miesiąca ze środków na koncie) to wolę raczej korzystać z kursu euro do PLN. Chociaż kredyty tutaj mają o niebo lepsze oprocentowanie niż w Polsce (kumpel brał na budowę domu 50 tys. euro i wyszło coś około 7% o ile czegoś nie pomyliłem) to wizja wiązania sobie sznura na szyi zaraz na początku emigracyjnej przygody wydaje mi się głupia i jakaś taka... bezczelna.

"Wyjechałeś spłacać kredyty to je spłacaj a nie się pakujesz w następne"

Wyjechałem aby mieszkać, pracować i żyć poza Polską, a kredyty są smutną koniecznością, która niestety się ciągnie za mną niczym natchniona słowami piosenki "Keine grenzen" :) Tak samo jak spłacałem je w Polsce tak samo je spłacam będąc tutaj. Różnica jest tylko taka, że tu robię przelew "tylko" na 260 euro, a po drugiej stronie robi się z tego tysiak, który trafia do Allianz. W żadnym wypadku celem mojego wyjazdu nie było tylko spłacenie kredytów, w sumie nawet nie bardzo o tym myślałem podejmując decyzję o przeprowadzce.

"Nie wpadnij w pułapkę księgowania mentalnego i nie oszczędzaj przypadkiem na 2 czy 3% rocznie w euro równocześnie spłacając w Polsce kredyty oprocentowane kilka razy więcej."

Z tymi oszczędnościami w euro to na początek nie poszaleję, ale chcę jak najszybciej odłożyć sobie coś w rodzaju kilku stówek tak na wszelki wypadek. Realnie patrząc to pewnie zabierze mi to kilka miesięcy dopóki wydatki w rodzaju zakupów meblowych się nie zakończą.

A jeśli ktoś narzeka na małe procenty rachunków i lokat w Polsce to wiedzcie, że moje konto na przykład jest oprocentowane na całe 0,625% rocznie, a lokaty wcale bardziej atrakcyjne nie są. Co gorsza tutaj też wprowadzili "belkę" chyba od połowy 2010 roku i z całych 4 centów jakie mi przybyło na rachunku podatek zabrał 1 centa, a więc skromne 25%.

Póki co najlepszym wyjściem dla trzymania moich euro jest rachunek walutowy w mBanku, którego oprocentowanie 1,6% bije na głowę to co oferują banki austryjackie. Oczywiście trzeba tu mieć na uwadze szybkość dostępu do pieniędzy bo w sytuacji naprawdę awaryjnej dwa lub trzy dni jakie zabiera przelew to zdecydowanie za długo.

Ale żeby faktycznie nie mydlić sobie oczu pozornymi oszczędnościami, które w całości zżerają kredyty zamierzam dodatkowe pensje przeznaczać w miarę możliwości na spłatę rat. Obecnie na pewno priorytetem jest spłacenie karty kredytowej gdyż jej oprocentowanie jest najwyższe, a w następnej kolejności kredyt odnawialny. Gdy te dołki zostaną już zasypane przyjdzie czas na dorzucenie Allianzowi do pieca.

Towarzysze w kredytowej niedoli

Mam tu na myśli Mariusza i anonimowego autora komentarza o jedności w bólu gdy nadchodzi dzień płacenia rat :)

Dzięki za wasze komentarze i życzę nam wszystkim szybkiego doczekania wypłaty, z której ani grosza nie trzeba będzie oddawać bankowym pijawkom.

czwartek, 31 marca 2011

Marzec 2011 - podsumowanie

Parę tygodni temu na Onecie czy innej WP był płaczliwy tekst o straszliwych skutkach emigracji. Mężowie wyjeżdżają i od razu popadają w rozpustę o rodzinie pamiętając tylko przy przelewie do Polski. Żony zadręczają się wyobrażaniem sobie co też mężus wyprawia skoro nie ma mu kto smyczy skrócić. Dzieci zapominają jak wygląda tatuś i wplatują się w ciężkie klimaty jednocześnie pragnąc aby miłość rodzicielska i spokój rodzinnego gniazda powrócił. A wszystkiemu winna ludzka zachłanność i pogoń za pieniądzem. O ile było by szczęścia w Polsce gdyby wszyscy pokornie klepali słodką biedę wzorem rodziny Zbawiciela...

W moim wypadku ofiarą emigracyjnego zamętu padł na przykład ten blog. Rozwijałem go od kilkunastu miesięcy, udało mi się zebrać całkiem fajną publiczność i wszystko poszło w piach gdy tylko dowiedziałem się, że wyjeżdżam z kraju. Shame on me...

Daleki jestem od usprawiedliwiania się przed kimkolwiek. Blog to hobby nie praca, nie muszę wyrabiać normy. Ciężko jednak wymagać aby czytelnik powracał jeśli raz, drugi, trzeci odświeża RSSa a tu nic nowego od grapkulca nie ma. Na szczęście chociaż podsumowania miesiąca pojawiają się regularnie. Dziś jednak postanowiłem połączyć wpis podsumowujący z odrobiną refleksji nad losem zadłużonego emigranta.

piątek, 10 grudnia 2010

Telefony, telefony... od windykatora

Spoko, do mnie jeszcze nie dzwonią i mam nadzieję, że nigdy nie będą musieli.

Natomiast dzwonią do innych i to mam wrażenie, że jest to obecnie masowe zjawisko. Przynajmniej tak by wynikało z artykułu na Onecie ("Windykator to szuja?"). Niestety, autorka tekstu - zamiast rzetelnie opisać skąd się bierze w ogóle problem - od pierwszych słów staje w obronie biednych dłużników i gra na płytkich uczuciach niczym scenarzyści polskich seriali o niczym... pardon, o prozie życia polskiego obywatela.

Czego więc możemy się dowiedzieć z owego artykułu?

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Odkładać czy nadpłacać?

Pod wpisem o stanie moich kredytów pojawił się komentarz, którego fragment pozwolę sobie tu zacytować:
"Pytanie: czy nie lepiej ten 1000zł, który masz na plusie, przeznaczyć na spłatę karty kredytowej? Miesięczne odsetki będą mniejsze o kilkanaście-kilkadziesiąt złotych, a tak to ten 1000zł leży bezproduktywnie. Nawet gdy trzymasz go na lokatach to i tak zysk jest mniejszy niż gdybyś przyspieszył nim spłatę kredytówki i zapłacił mniejsze odsetki."
1000 PLN, o którym wspomina komentujący to suma moich oszczędności. Fundusz awaryjny, OC/AC i to co uzbierałem w ramach "fkin five a day". Postanowiłem odpowiedzieć w oddzielnym wpisie żeby sobie nabić statystyki i być może ułatwić ewentualną wymianę zdań na ten temat.

piątek, 13 sierpnia 2010

A co tam panie w kredytach słychać?

Po ostatnich depresyjnych wpisach postanowiłem skrobnąć coś nieco bardziej pozytywnego, bo inaczej to by mi już kompletne emo groziło. Dziś będzie o tym jak cudownie mi idzie spłacanie kredytów.

Jeśli mieliście okazję rzucić okiem na paski w Moich Finansach to generalnie widać tam jakiś comiesięczny przyrost zielonego koloru. Przynajmniej jeśli chodzi o kredyty bo z oszczędzaniem to bywa różnie.

środa, 5 maja 2010

Update moich finansów po konsolidacji kredytu

Przelew z Allianz dotarł już na konto kredytu odnawialnego w Polbanku więc mam jasność co do tego jak ta konsolidacja odbije się na moich finansach. Zwolenników informacji obrazkowej zapraszam do strony z wykresami, pozostałych objaśnię literacko :)

wtorek, 4 maja 2010

Konsolidacja kredytu odnawialnego

Dziś o godzinie 10 z minutami podpisałem z Allianz umowę kredytu gotówkowego, którym spłacony zostanie kredyt odnawialny w Polbanku. Tak dla przypomnienia, kredyt w Allianz został wzięty na warunkach promocyjnych co oznacza brak opłaty przygotowawczej i oprocentowanie 10,90% (RSSO 17,57%). Kredyt jest rozłożony na 36 miesięcy, raty są stałe w wysokości 983 PLN.

Co to zmienia w moim portfolio długów?

piątek, 30 kwietnia 2010

Kwiecień 2010 - podsumowanie

Ten miesiąc minął całkiem spokojnie aczkolwiek miałem kilka wydatków nadszarpujących kieszeń. Na szczęście póki co obeszło się bez sięgania do oszczędności lub nadużyć kredytowych (chociaż karta kredytowa była w użyciu o kilka razy za dużo jak na mój gust). Jeśli dziś nie wydarzy się żaden kataklizm to bilans gotówkowy wyjdzie mi około 200 PLN na plusie. Niewiele, ale jednak lepiej niż chociaż jedna złotówka po drugiej stronie zera.

środa, 28 kwietnia 2010

Promocja kredytu gotówkowego w Allianz - konkrety

W komentarzach do poprzednich wpisów pojawiło się info o promocyjnych warunkach kredytu gotówkowego udzielanego przez Allianz. Oferta zachęca oprocentowaniem 10,9% i prowizją 0%. Wypełniłem wczoraj ich formularz zgłoszeniowy i dziś zadzwoniła do mnie pani z banku, której zadałem kilka pytań o szczegóły.

Gdzie jest haczyk bo ta oferta wydaje się zbyt piękna żeby była prawdziwa?

środa, 17 lutego 2010

Tani kredyt to Yeti bankowego świata

Wczoraj APP Funds w notce o rankingu tanich kredytów napisał: "Na pytanie o to, gdzie znajdziesz tani kredyt, najkrótsza odpowiedź brzmi "nigdzie"". I to jest święta prawda. Nie istnieje coś takiego jak tani kredyt, co najwyżej lichwa z nim związana może być mniej pazerna od hieny cmentarnej.

Wiadomo, że każdy widzi co podpisuje, ale idę o zakład, że prawie nikt do końca nie zdaje sobie sprawy z tego co tak naprawdę oznaczają te wszystkie procenty i drobne maczki ogwiazdkowane jak flaga EU. Dotyczy to zwłaszcza biorących kredyty czysto konsumpcyjne gdy zaskoczą ich święta lub inne trudne do przewidzenia okazje wymagające gotówki. Wiem jak to jest bo sam takim sposobem wykopałem sobie kredytowy wilczy dół i ochoczo nadziałem się na bambusowe paliki wbite w dno.

sobota, 16 stycznia 2010

Kiyosaki na żywo jest całkiem zabawny

Obejrzałem dziś nagranie jednego z wykładów Roberta Kiyosaki. Nosi ono tytuł "60 Minutes to Getting Rich" i jest jakby uzupełnieniem tego co zawarł w książkach z serii "Biedny ojciec, bogaty ojciec". Przyznaję się szczerze i bez bicia, że żadnej z jego książek nie przeczytałem od deski do deski więc całkiem możliwe, że to co opowiada słuchaczom i widzom jest w nich zawarte tylko umknęło mi gdy przerzucałem strony znudzony ciągłymi powtórzeniami tych samych haseł. Niemniej jednak wrażenia po godzinie oglądania i słuchania mam o wiele bardziej pozytywne niż po 10 minutach czytania. Idealne streszczenie bez przynudzania chociaż i tym razem Kiyosaki nie zdradza szczegółów swej drogi do milionów i bogactwa. Tak więc ten wpis jest relacją z tego co usłyszałem podczas tego godzinnego wykładu jednak nie będę tu przytaczał każdego słowa, a raczej przekazywaną ideę.

czwartek, 7 stycznia 2010

Kredyt bezpieczny w Polbanku - plan spłacania

Jak bóg da, a partia pozwoli to od marca, po spłaceniu karty kredytowej, zacznę ostre spłacanie kredytu w Polbanku (albo w mBanku jeśli uda się do tego czasu załatwić przeniesienie). Tak czy inaczej trzeba się zastanowić po ile płacić żeby dług zauważalnie malał. Niby jeszcze trochę czasu na to jest, ale skoro mam urlop i dużo wolnego czasu to czemu tego nie wykorzystać mądrzej niż sprawdzanie torrentów co 5 minut :)

Obecnie, jak widać na pasku po prawej stronie bloga, zadłużenie na kredycie wynosi 29 141 PLN. Rata minimalna to 2% zadłużenia i na ostatnim wyciągu widnieje kwota 600 PLN. Według tabelki na stronach Polbanku roczne oprocentowanie do kwoty 50 tys. PLN wynosi 15,90%, ale jak się można doczytać drobnym drukiem realna roczna stopa procentowa to 22,46%. Jednak patrząc na wysokość tego co bank pobiera sobie jako odsetki, oprocentowanie wychodzi mi w okolicach 19%. Jak sami widzicie mamy trzy różne oprocentowania, żeby przypadkiem nie było za jasno i za łatwo.

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Przeniesienie kredytu odnawialnego z Polbanku do mBanku - problemy

Kilka dni temu pisałem o złożeniu w mBanku wniosku o przeniesienie kredytu odnawialnego (link). Przeniesienie jest opłacalne gdyż wiąże się z mniejszym oprocentowaniem no i obsługą w ramach tego samego systemu online co reszta moich finansów. Poza tym jest jednym z etapów wyniesienia się z Polbanku na dobre. Niestety, w odróżnieniu od bezproblemowego procesu przeniesienia karty kredytowej, tym razem pojawiły się zgrzyty. Na domiar złego zgrzyty, których geneza jest dla mnie na razie tajemnicą. Ale po kolei...

Wniosek odrzucony

Dziś rano w skrzynce pocztowej zastałem maila od systemu mBanku, powiadamiającego mnie iż wniosek został odrzucony z - tu cytuję - "przyczyn formalnych". Nieco zdziwiony tym lakonicznym określeniem zadzwoniłem do pani z Centrum Finansowego mBanku, która wprowadziła wniosek do systemu i zapytałem dość klasycznie: "WTF?". Niestety owa pani nie mogła mi wyjaśnić co dokładnie oznacza treść maila. Najwidoczniej analityk sprawdzając raport z BIKu natrafił na coś co mu się nie spodobało i uniemożliwiało zatwierdzenie wniosku. Poradziła mi żebym zadzwonił na mLinię i tam powinni mi powiedzieć coś więcej gdyż operatorzy mLinii widzą więcej w systemie niż ona.

piątek, 18 grudnia 2009

Już można przenosić kredyt odnawialny z Polbanku do mBanku

Nie tak dawno pisałem, że na razie mBank nie akceptuje Polbanku jako banku, z którego można przenieść kredyt odnawialny (link). Miało się to zmienić wraz z wprowadzeniem nowego systemu wewnętrznego mBanku, ale dopiero w nowym roku. Wczoraj zadzwoniła do mnie pani z mBanku z informacją, że system już został wprowadzony i Polbank już jest na liście akceptowanych banków. Czym prędzej powędrowałem więc do Centrum Finansowego mBanku aby podpisać wniosek i puścić cały proces w ruch. Oczywiście mogłem wypełnić wniosek online, ale wtedy prawdopodobnie trafiłby on w ręce innego konsultanta. Dla mnie to w sumie bez różnicy kto zajmuje się moim wnioskiem, ale skoro ta miła pani wykazała się już kompetencjami przy przenoszeniu karty kredytowej i miała mnie w swojej pamięci jeśli chodzi o kredyt odnawialny to nie widzę powodu aby jej odbierać okazję do jakiejś prowizji albo jednego klienta więcej w statystykach.