środa, 24 lutego 2010

Założyłem rachunek oszczędnościowy w Eurobanku

Jak patrzę na tytuł tego posta to ciśnie mi się na usta drwiące "rychło w czas" :) No fakt, wykazałem się w tej kwestii refleksem szachisty. Miesiące po tym jak taki rachunek był naprawdę konkurencyjną okazją do generowania bezbelkowych zysków łaskawie dołączyłem do grona klientów Eurobanku.

Z drugiej strony w poprzednich miesiącach ostro spłacałem kartę kredytową mBanku więc wolałem mieć swój fundusz awaryjny pod ręką w razie gdybym zbyt optymistycznie wyliczył sobie koszty przeżycia miesiąca. Teraz jednak karta jest już spłacona, fundusz pozostał nietknięty od czasu gdy użyłem go przy okazji zmiany opon w grudniu więc postanowiłem wyemigrować z oszczędnościami w rejony wyższych procentów niż to co oferuje mBank (czyli niewiele).

poniedziałek, 22 lutego 2010

Jednak będę spłacał Polbank

W ostatnim poście zastanawiałem się w jakiej kolejności spłacać swoje zadłużenia: kartę kredytową GE i kredyt odnawialny Polbanku. Dziękuję wszystkim za odwiedziny i liczne komentarze. Tak jak obiecałem, spędziłem jeszcze trochę czasu myśląc nad tą sprawą i zdecydowałem: najpierw zaatakuję kredyt Polbanku.

Przyznam się szczerze, że cały czas kusi mnie spłacenie karty GE. I nie chodzi o to, że coś zaoszczędzę pozbywając się najpierw tego zadłużenia. Oprocentowanie jest znikome, kredyt już jest rozłożony na raty więc nie płacę żadnych dodatkowych odsetek za przekroczenie grace periodu. Zastanawiałem się co mnie ciągnie w stronę rzucenia kasy na ten dług i wychodzi mi na to, że psychologicznie nie różni się to od impulsywnych, nieprzemyślanych zakupów.

Skąd mi to przyszło do głowy?

czwartek, 18 lutego 2010

W jakiej kolejności spłacać długi? - rozważania konkretne

Myślę, że spokojnie można założyć, że każdy blog i każda książka dotycząca tematyki finansów osobistych (a zwłaszcza ich ratowania) zawiera przynajmniej jedną z kilku powszechnie znanych odpowiedzi na pytanie który dług spłacać najpierw. Jakichkolwiek by nazw i opisów nie używać (kula śniegowa Ramseya, DOLP Bacha i pewnie jeszcze całe stado innych) rzecz sprowadza się do następujących sposobów podejścia do problemu:
  • według wysokości oprocentowania (w kolejności malejącej) 
  • według wysokości raty (w kolejności rosnącej)
Oczywiście można jeszcze jakoś sprytnie mnożyć procenty przez saldo i brać poprawkę na siłę wiatru północnego, ale zasadniczo trzeba albo przyjąć postawę matematyczną (oprocentowanie) albo emocjonalną (wysokość raty). Matematycznie ograniczamy straty na odsetkach, a czemu drugi sposób nazywam emocjonalnym? Bo każdy spłacony dług, nawet ten najmniejszy, to bonus psychiczny i motywacja do dalszego działania. Wiem, bo sam to odczułem po spłaceniu karty kredytowej.

środa, 17 lutego 2010

Tani kredyt to Yeti bankowego świata

Wczoraj APP Funds w notce o rankingu tanich kredytów napisał: "Na pytanie o to, gdzie znajdziesz tani kredyt, najkrótsza odpowiedź brzmi "nigdzie"". I to jest święta prawda. Nie istnieje coś takiego jak tani kredyt, co najwyżej lichwa z nim związana może być mniej pazerna od hieny cmentarnej.

Wiadomo, że każdy widzi co podpisuje, ale idę o zakład, że prawie nikt do końca nie zdaje sobie sprawy z tego co tak naprawdę oznaczają te wszystkie procenty i drobne maczki ogwiazdkowane jak flaga EU. Dotyczy to zwłaszcza biorących kredyty czysto konsumpcyjne gdy zaskoczą ich święta lub inne trudne do przewidzenia okazje wymagające gotówki. Wiem jak to jest bo sam takim sposobem wykopałem sobie kredytowy wilczy dół i ochoczo nadziałem się na bambusowe paliki wbite w dno.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Kredyt odnawialny Polbanku nie jest odnawialny tylko gotówkowy

Zgadnijcie kto i w czym tak napisał i co zostało odrzucone z tego powodu.

Tak, w końcu, po ponad miesiącu od daty złożenia mój drugi wniosek o przeniesienie kredytu odnawialnego z Polbanku do mBanku doczekał się finału. Niestety nie był to happy end. I podobnie jak w pierwszym przypadku (link) uzasadnienie jest wg mnie idiotyczne.

Kredyt odnawialny to taki kredyt, w którym spłacony kapitał mamy znowu do dyspozycji. Właściwie nie różni się w tej kwestii od karty kredytowej. Spłacamy ratę, bank pobiera sobie odsetki i to co zostało jest spłatą kapitału i powiększa nam dostępne środki. W przeciwieństwie do karty kredytowej odsetki są naliczane od wykorzystanej w danym miesiącu części limitu, a nie od całości zadłużenia. Poza tym działa to tak samo.