środa, 21 października 2009

Emerytura i ZUS - gdyby tylko było łatwiej

Dziś na wp trafiłem na notkę (bo artykuł to dla mnie coś więcej niż 3 małe akapity), która informuje, że "Obecne 30-latki, które mają przeciętną pensję, mogą liczyć za 35 lat na świadczenia odpowiadające około 60 procent ich ostatnich miesięcznych zarobków". Autor sugeruje także, że najwyższy czas odkładać samodzielnie na poczet przyszłych wydatków na etapie "wesołego życia staruszka" (to już nie cytat :).

Jak zwykle najlepsze są komentarze czytelników. Większość z nich reaguje po ludzku - wqrwieniem, reszta kpiną. Cytując jednego z komentatorów: "Przecież w je...nym ZUS-ie odkładam. gdybym tę samą kasę do banku co miesiąc odkładał to z odsetkami byłbym milionerem na starość, a gdybym nawet jej nie dożył to moja rodzina mogłaby dostać te pieniądze a tak odkładam w sq...ym ZUS-ie który już teraz mówi że nie ma i nie będzie moich pieniędzy.". Nic dodać, nic ująć.



Problem polega na tym, że składki emerytalne są w Polsce obowiązkowe. Istnieje idiotyczne przekonanie rodem z czasów komuny (której podobno już nie ma), że jeśli państwo nie zadba o (czyt. nie zabierze) pieniądze obywatela to niechybnie kasa zostanie roztrwoniona na sex, drugs and rock and roll. Co więcej, teraz płacimy na emerytury nie swoje tylko obecnych emerytów! Bo przecież ZUS ciągle mówi, że brakuje mu pieniędzy.

Likwidacja ZUSu nie ma szans powodzenia. Zbyt wielkie lobby pasożytów się pasie na tej dojnej krowie. To nic, że krowa jest już tylko na obrazku, a mleko jest kupowane za kredyty. Ważne, że koryto jest pełne, świniom więcej nie potrzeba.

Zamiast likwidacji potwora powinna powstać inicjatywa zachęcająca ludzi do gromadzenia oszczędności na własną rękę. Na pewno można by załatwić dotację z UE na program edukacyjny w tym temacie. Ludzie z ograniczonym dostępem do internetu lub po prostu nie umiejący przełożyć czytanych treści na praktyczne zastosowanie na pewno chętniej by inwestowali gdyby zaprosić ich na porządnie zorganizowane sympozja lub konferencje. Nie każdy umie wypracować sobie własny sposób oszczędzania, znaleźć opłacalne konto czy zdobyć informację na jakiś konkretny temat. A taki program mógłby pomóc w zrozumieniu potrzeby organizowania swojego budżetu i przekazać dobre praktyki.

Dalszym krokiem mogła by być ulga o którą była by pomniejszana składka emerytalna. Warunkiem byłoby przedstawienie planu oszczędnościowego i na przykład zgromadzenie jakiejś sumy poprzez realizację założeń tego planu. Podobnie jak w przypadku pożyczki w banku trzeba przedstawić biznes plan i musi on zostać zaakceptowany. Pieniądze zaoszczędzone dzięki uldze musiałyby na przykład w minimum 50% zasilić oszczędności danego podatnika.

Oczywiście ja się nie znam na ekonomii, a polityka to dla mnie domena złodziei, ale myślę że jeśli pokaże się ludziom że oszczędzanie nie musi odbywać się kosztem tego co nam zostaje po zapłaceniu podatków, ZUSów i innych obowiązkowych świadczeń to na pewno gorzej nie będzie. A jeśli państwo dodatkowo nagradzało by sumienność oszczędzających to na pewno odsetek ludzi stojących codziennie przed dylematem "jeść czy oszczędzać" zmniejszyłby się drastycznie. Wystarczy tylko chcieć...

Chciałbym przeprosić wszystkie świnie, których szanowne miano zastosowałem w tym tekście jako określenie polityków i złodziei (jakby była jakaś różnica).

4 komentarze:

Marek pisze...

Po części się z Tobą zgodzę a po części nie.

Prawda ludzie muszą zacząć myśleć o własniej przyszłości bo ZUS w takiej formie jakiej jest za długo nie pociągnie.

A część z którą się nie zgadzam to to że polityków należy zostawić w spokoju. Pobyt w Finalndii dał mi dużo do myślenia. W krajach skandynawskich kultura polityczna jest na zupełnie innym poziomie. Tuaj nie ma że posłowie chwalą się jak łamią prawo itd. Jakby tutaj coś takiego wyszło na jaw polityk jest spalony.

Po drugie jak się wybrało posła, senatora jest on przedstawicielem naszym i mamy prawo iść do niego na dyżur(posłów w każdy poniedziałek) i powiedzieć coś konkretnego, zasugerować coś w związku z ustawą jaką pracuję. Tak samo jest z Twoją wioską/miastem. Masz prawo iść na zebranie rady miasta i zabrać głos. Podobnie napisać zadzwonić do radnego. O tyle ile poseł za dużo nie zrobi kiedy dach w szkole przecieka to radny może. Natomiast poseł pomoże z idiotycznym prawm.

Niestety w Polsce świadomość obywatelska jest na bardzo niskim poziomie.

grapkulec pisze...

Wiem jak jest w skandynawii bo spędziłem tam 8 miesięcy. Prawda jest taka, że szweda by od razu zagryźli na polskim stołku. nie ta mentalność, nie ta etyka, spojrzenie na życie i obowiązki.

Ale nie twierdzę, że trzeba polityków zostawić w spokoju. uważam, że powinna być odpowiedzialność karna i finansowa za złe decyzje. ale wiadomo jak jest w polsce więc zamiast się szarpać z likwidowaniem ZUSu powinny się pojawić propozycje innych rozwiązań, które nie pozbawiając obecnych emerytów zmniejszałyby obciążenie przyszłych. wątpię jednak żeby kiedykolwiek do czegoś takiego doszło w polsce.

Anonimowy pisze...

Nie jesteś jedynym, któremu przyszły na myśl takie wnioski.
Jedynym problemem jednak jest fakt, że nasi drodzy politycy i decydenci postanowili wspaniałomyślnie, że jedyną ulgą podatkową jest brak 19% podatku Belki od zysków z kapitałów lokowanych w Ike.
Śmiechu warte ;(

Anonimowy pisze...

:)

Prześlij komentarz