środa, 6 stycznia 2010

Moja karta kredytowa to wcielone zło - czyli idiota z kawałkiem plastiku

Od razu wyjaśniam: "idiota" to nikt inny jak autor tego bloga, czytelników proszę o nie obrażanie się. No chyba, że ktoś bardzo chce albo moja historia wyda mu się znajoma :)

Moja przygoda z kartami kredytowymi zaczęła się chyba około 7 lat temu. Miałem wtedy konto w PKO SA na które wpływała mi wypłata i kartę dostałem chyba jakoś tak ze dwa lata po założeniu RORa. Szczerze mówiąc nie używałem jej w ogóle, ale posiadałem. Nie używałem bo zawsze bałem się, że wydam za dużo i z wypłaty mi braknie na dożycie do końca miesiąca. Gdybym tylko pozostał taki mądry... Przy rozwiązywaniu umowy z PKO SA i likwidowaniu rachunków i kredytu gotówkowego, karta jako jedyna nie wymagała ode mnie niczego więcej poza podpisaniem papierka i oddaniem karty pani, która od razu ją przecięła nożyczkami.

W czerwcu 2008 otwarłem konto w Polbanku, wziąłem kredyt odnawialny na konsolidację innych kredytów no i oczywiście kartę kredytową. Akurat kupowałem wtedy samochód i potrzebowałem gotówki na gwałt. Kredyt miał się otwierać jeszcze dzień lub dwa więc co zrobiłem? Wsadziłem kartę kredytową do bankomatu w placówce banku i wypłaciłem sobie 3000 PLN w gotówce...


Nominalne oprocentowanie karty kredytowej w Polbanku wynosi 19%. Przez półtorej roku spłacałem tylko raty minimalne więc można powiedzieć, że cały czas miałem saldo niewiele mniejsze niż 3000 PLN. Jak ktoś ma siłę to niech sobie policzy ile bank zarobił na mnie w tym czasie. Przy zamykaniu rachunku karty po przeniesieniu jej do mBanku spłaciłem oczywiście całość zadłużenia więc wszystko co dostali w odsetkach to czysty zysk.

Czemu w takim razie nie płaciłem większych rat żeby jak najszybciej zbić zadłużenie? Tu odpowiedź jest tak prosta, że aż mi wstyd. Bo myślałem, że rata minimalna wystarczy. Nawet nie patrzyłem ile tak naprawdę wynoszą odsetki, po prostu robiłem przelew z jednego konta na drugie. Byle już mi nie pisało, że mam coś do zapłacenia. No i nie pisało. A za miesiąc rata minimalna była taka sama bo realnie spłaciłem 10 albo 15 PLN przy racie minimalnej w wysokości 80 - 90 PLN. Ale kto by na to zwracał uwagę, ważne że była kasa na imprezy i kolejne raty...

W październiku 2009 miałem skurcz zwojów mózgowych, który spowodował, że zacząłem się zastanawiać co się dzieje z moimi pieniędzmi. W listopadzie udało mi się przenieść kartę kredytową do mBanku (link) i zrezygnowałem z karty w Polbanku (link). Nagle się okazało, że bez większych problemów jestem w stanie szybko spłacać zadłużenie karty i jeszcze mogę coś odłożyć. Obecnie karta jest już spłacona w 2/3 i jej saldo wynosi 1100 PLN. Zakładając, że nic złego się nie stanie i nie będę musiał znowu wybulić jakiejś potężnej kwoty to karta zostanie spłacona z lutowej wypłaty. To czego nie byłem w stanie zrobić przez półtorej roku jest możliwe do wykonania w 4 miesiące! A wszystko dlatego, że w końcu zacząłem myśleć, a nie działać bezmózgowo jak zombie.

Mając jedną lub kilka kart zadłużonych i nie dających się spłacić trzeba podjąć czasem drastyczne środki. Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę, że problem istnieje. Brzmi to trochę jak na spotkaniu AA, ale niestety ignorowanie problemu wcale nie pomaga. Następnie trzeba zacząć działać. Nie ważne czy zadzwonimy do banku i poprosimy o rozbicie zadłużenia na raty czy o obniżenie odsetek czy zaczniemy spłacać tak duże raty na jakie nas stać. Ważne żeby zacząć działać i minimalizować dług. Na pewno trzeba będzie przez jakiś czas zacisnąć pasa bo portfel nie jest z gumy - jeśli zapłacimy większą ratę to musimy zabrać ze środków na coś innego. Trzeba się poświęcić, trzeba pomyśleć, trzeba odpuścić sobie nowy ciuch czy gadżet czy imprezę. Ale wkrótce zobaczymy, że zadłużenie znika, potem kolejne i kolejne. I to uczucie tak naprawdę jest bezcenne.

Karta kredytowa nie jest ani zła ani dobra, to tylko kawałek plastiku. Trzeba jednak pamiętać o dwóch rzeczach:
  • jeśli to nie jest absolutnie konieczne to nie wyjmuj nią gotówki z bankomatu
  • jeśli używasz w sklepach albo w internecie to nie wydawaj więcej niż będziesz w stanie oddać przed upływem grace periodu
Inaczej karta zamiast ułatwiać nam życie staje się wampirem wysysającym nasz portfel do cna.

16 komentarzy:

Marek pisze...

To gratuluje pozytywnego skurczu zwojów mózgowych.
Wychodzi na to że 1/3 więcej oddałeś bankowi niż pożyczyłeś.
Ja bym napisał nigdy nie wypłacaj kartą kredytową z bankomatu. Korzystaj z karty inteligentnie - tzn. korzystaj z rabatów jakie Ci daje, albo kupuj przez internet gdzie z reguły jest taniej.

grapkulec pisze...

dzięki, efektem tego samego skurczu jest też ten blog i wszystko co obecnie robię rozsądnego (albo przynajmniej mniej głupiego) ze swoimi pieniędzmi.

Marek pisze...

A przyszedł już ten raport z BIK? Bo wniosek złożyłeś chyba przed nowym rokiem?

grapkulec pisze...

ciągle czekam. dziś sprawdziłem status wniosku na stronie BIK i raport jest w trakcie realizacji. jak dotrze to na pewno się nim z Wami podzielę :)

ynwestor pisze...

Karta będzie spłacona, więc jeden problem z głowy. Masz jeszcze jedną kartę. Myślałeś nad rozłożeniem jej na raty?

grapkulec pisze...

@ynwestor
druga karta już jest rozłożona na raty, wziąłem ją kupując laptopa w mediamarkt. oprocentowanie jest na niej tylko 1,2%. miesięczna rata wynosi 120 PLN, ja płacę po 150 PLN więc spoko się spłaca, nadwyżka wystarcza na odsetki i małego bonusa. po spłacie karty mBanku wezmę się za kredyt odnawialny bo tam przy racie minimalnej obecnie 600 PLN odsetki wynoszą 430 PLN, prawdziwa masakra. ale dokładniej będę nad tym myślał i pisał jak zniknie zadłużenie na karcie mBankowej.

dołkowy pisze...

hmm
ja wysłałem wniosek o raport z BIK listem poleconym priorytetowym w poniedziałek 28 grudnia (wieczorem, tuż przed zamknięciem poczty). Wcześniej w dzień wypełniłem wniosek elektroniczny i zrobiłem przelew (bo brałem raport PLUS).

W środę wieczorem, gdy sprawdzałem status, wyglądało to tak:

Wniosek zarejestrowany przez internet.
Wniosek papierowy został zarejestrowany w BOK.
Wpłata za wniosek została zarejestrowana.
Raport został wydrukowany.
Raport został wysłany pocztą.

Dzisiaj dostałem polecony :-)

grapkulec pisze...

@dołkowy
to przy moim pisze, że zarejestrowany przez net, że papierowy w BOK, że opłata nie wpłynęła i że jest w tracie przygotowania. mam nadzieję, że nie czekają na tę opłatę bo zamówiłem standard, który jest bezpłatny :)

Marek pisze...

Na ale musisz za wysyłkę zapłacić, chyba że odbierasz osobiście.

grapkulec pisze...

tu jest regulamin raportów BIK:
http://www.bik.pl/NR/rdonlyres/48E6643A-4C9C-4490-85FA-1C26D5498178/0/RegulaminUdostepnianiaInformacji.pdf

jeśli widzisz tam informację, że w przypadku raportu standard trzeba zapłacić ekstra za to że mi go przyślą listem "to pokaż mi toto palcem cobym uwierzył, że nie śnię" :) ja nic takiego się nie doczytałem, ale mam już swoją historię niedoczytanych umów i warunków i mogę czegoś nie widzieć. na stronie raportu standard też nic o tym nie ma. opłaty są w przypadku raportu plus i tych z ocena punktową.

Marek pisze...

Nie denerwuj się.

Pamiętam jak brałem ten raport 2-3 lata temu to musiałem 10 złotych za wysyłkę zapłacić. Się zastanawiałem co tak drogo, ale wychodziło taniej niż jazda po raport.
Wychodzi na to że masz rację

grapkulec pisze...

to nie nerwy tylko niepokój, że pomimo kilkukrotnego czytania coś takiego jak opłata za wysyłkę mogło mi umknąć. zawsze lepiej jak druga para oczu popatrzy :)

no nic, pozostaje czekać na listonosza.

a_l pisze...

Cześć!
Więc jak długo trzeba czekać na raport plus z oceną punktową, bo ja już 2 tygodnie czekam i nic.
W dodatku nie mogę sprawdzić statusu, bo oczywiście nie doczytałem, że jest do tego potrzebny nr wniosku, a wydrukowałem tylko jedną kopię, tę, którą posłałem.Jest może jakiś inny sposób na sprawdzenie tego statusu?
Z góry thx za odpowiedź.

grapkulec pisze...

@a_l
być może podadzą ci status jeśli do nich zadzwonisz i podasz swoje dane osobowe, ale pewności nie mam. ja czekałem niecały miesiąc, regulaminowo mają 30 dni na odpowiedź plus parę dni dla poczty polskiej też trzeba doliczyć.

Anonimowy pisze...

mam pytanie! jeżeli nie mam w tym miesiący na zapłacenie minimalnej spłaty(raty) za karte kredytową a w przyszłym miesiącu będę miał więcej niż potrzebuję to coś się stanie. np.mam rate 340zł. ja np.w tym miesiącu bym zapłacił 50zł??? Bartek.

grapkulec pisze...

najlepiej zadzwoń do swojego banku i zapytaj jak takie coś będzie rozpatrzone. generalnie jest tak, że wszystko poniżej raty minimalnej powoduje karne odsetki albo jakiś karny ryczałt.

w mBanku już zdążyłem to przerobić jak mi się daty pomyliły i nie zapłaciłem raty minimalnej. dzień po terminie dostałem maila od zespołu windykacyjnego, rata minimalna zamieniła się w kwotę do spłaty natychmiastowej i doliczyli mi 44 PLN jako kapitalizację odsetek z poprzedniego okresu rozliczeniowego (minął grace period), 3 PLN za obsługę nieterminowej płatności i 1 PLN za powiadomienie sms-em. a ratę minimalną miałem raptem 92 PLN tak więc jak widać nie bardzo się opłaca nie płacić w terminie.

nie mówiąc już o tym, że jeśli nie mamy na ratę minimalną to wyraźna oznaka, że coś w naszych finansach zdecydowanie nie gra.

Prześlij komentarz