czwartek, 16 września 2010

Kolastyna czyli jak zarobiłem 450 PLN na psychologii tłumu

Zabijecie mnie jak to przeczytacie, ale trudno. Znowu wlazłem na giełdę ze swoim kredytem odnawialnym i tym razem się udało. Tak, wiem: raz się uda, a potem sto razy popłynę. Było, minęło, fishyzm.

Zaczęło się od tego, że PrivFunds napisał o grzankach. Dzień później wszedłem sobie na notowania giełdowe tak w sumie bez konkretnego celu i posortowałem spółki po wolumenie. Okazało się, że drugie lub trzecie miejsce zajmuje Kolastyna i co więcej - w przeciwieństwie do większości spółek "groszowych" - jest na sporym plusie. Odpaliłem sobie notowania w eMaklerze i faktycznie ludzie kupowali to masowo i kurs bujał się od 0,92 do 0,96 PLN z już o tej porze wybitym maksem na 1 PLN. Na jakimś giełdowym forum przylookałem też ekstatyczne wpisy sprzed kilku dni, że to właściciele skupują i że się szykuje coś sporego.

poniedziałek, 19 października 2009

Nie daj się nabrać, że masz szanse

Jakiś czas temu Frugal na swoim blogu zamieścił notkę o uzależnieniu od hazardu. W zasadzie jest to jedno wielkie pytanie: dlaczego? Dlaczego ktoś potrafi wrzucić do automatu 500 PLN podczas gdy brakuje mu na rzeczy codziennej potrzeby? Dlaczego stosunkowo mała wygrana potrafi uruchomić w nas lawinę nowych zakładów? Przecież wiadomo, że kasyno zawsze wygrywa. Na każdego kto wygra 1000 PLN przypada tysiąc takich co postawili już swój 1000 PLN i go stracili.

Ktoś kiedyś powiedział, że z kasyna można wyjść jako milioner pod warunkiem że weszło się do niego jako miliarder.