czwartek, 4 listopada 2010

Zimowa ofensywa antykredytowa

We wtorek gdy robiłem przelewy comiesięcznych płatności uświadomiłem sobie coś co podświadomie dręczyło mnie już jakiś czas: moja walka z kredytami zdechła. Gdzieś zniknęło moje wkurwienie na kredyty i od kilku miesięcy, a dokładnie od momentu przeniesienia kredytu z Polbanku do Allianz praktycznie zadowalam się terminowym spłacaniem rat na poziomie minimalnym.

Nie znaczy to, że nie spłacam w całości karty kredytowej mBanku, której czasem używam na zakupach, tego akurat się trzymam bardzo restrykcyjnie. Natomiast karta GE nadpłacana jest symbolicznie dodatkowymi 30 PLN co w niewielkim stopniu wpływa na ubytek zadłużenia. Kredytu w Allianz nie nadpłacam w ogóle. A przecież tytuł bloga nie brzmi "terminowe spłacanie kredytów"!

Dylemat powraca do mnie jak bumerang: nadpłacać czy odkładać? Jak się nie ma pieniędzy to wybór jest pozorny, co byś nie wybrał i tak będzie źle. Dasz więcej bankowi to nie będzie zapasu na wszelki wypadek, wrzucisz do skarbonki - kredyt się mulasto zmniejsza. Mądrzy ludzie mówią żeby budować bufor finansowy, a potem przypuścić atak na kredyty. Niemniej jednak tytuł tego bloga nie brzmi: "pusta skarbonka"...

Dobre rady zawsze w cenie, ale koniec końców decyzję i tak trzeba podjąć samemu. Co więcej konsekwencje tym bardziej ponosi się samodzielnie, nawet na ślepo robiąc to co inni doradzają. Fajnie jest być prowadzonym za rączkę gdy wszystko idzie dobrze, ale ewentualnego kopniaka od życia dostaniesz ty, a nie twój "mentor". To ja już wolę samemu decydować o tym co dzieje się z moimi pieniędzmi (przynajmniej z tymi, których nasze "opiekuńcze" państwo jeszcze nie ukradło).

I tą okrężną drogą dochodzimy do meritum dzisiejszego wpisu.

W tym miesiącu miesięczne płatności były mniejsze o około 200 PLN więc postanowiłem nie chomikować tych pieniędzy tylko dorzuciłem je do spłaty karty GE. W sumie poszło tam 358 PLN i efekt od razu widać. Zadłużenie zamiast spaść w okolice 1900 PLN spadło do 1687 PLN! i jakoś natychmiast zrobiło mi się lepiej w Czesiu :).

Na najbliższe pół roku ogłaszam więc blitzkrieg skierowany przeciwko tej karcie. Co miesiąc przynajmniej 250 PLN musi tam pójść czyli 100 PLN nadpłaty do tego co płaciłem dotychczas. Nie obchodzi mnie, że oprocentowanie małe, że brak mi poduszki finansowej, że kredyt w Allianz większy. To są wygodne wymówki, a dług jak był tak jest. Gdybym się za to zabrał od razu w kwietniu po załatwieniu sprawy z polbankowym kredytem to całkiem możliwe, że rok 2011 by się zaczął już tylko z balastem w Allianz. A tak to ciągle mam dwie kule u nogi.

I'm back, I'm pissed off and I will bring that motherfucker down!

20 komentarzy:

matipl pisze...

Mimo wszystko fundusz bezpieczeństwa lepiej mieć, niż nadpłacać kartę gdzie masz raptem 1700 PLN.
Bo gdy stanie sie trach będziesz musiał posiłkować się kolejnym kredytem/kartą.

Sokomaniak pisze...

Oby ta "kampania" nie skończyła się tak jak inne kampanie zimowe np Napoleona na Rosję, czy Nazistów na ZSRR (choć to może nie najlepszy przykład). Był to zazwyczaj początek końca.

Życzę powodzenia i pomyślnego wdeptania długu w zaspę śnieżną zimy tysiąclecia, która podobno nadciąga.

Sokomaniak pisze...

@matipl - nie zgadzam się z Tobą bo spłacając KK 'zyskujesz' więcej oszczędzając na złodziejskim oprocentowaniu. Fundusz bezpieczeństwa da może zarobić 4.5% netto na koncie oszczędnościowym, spłacając kartę 'zarabiasz' 15-20%.

A jeśli rzeczywiście wydarzy się coś niespodziewanego to wtedy za fundusz bezpieczeństwa posłuży kredyt czy KK.

grapkulec pisze...

ok, może to i jest "tylko" 1700 PLN, ale jednak jest to kredyt i co miesiąc zżera mi 150 PLN raty. spłacę to w pół roku i będę mógł na przykład podwoić przyszłe edycje "fkin five". a jakby co to zawsze mam już tego tysiaka z obecnego "fkin five".

tu nie chodzi o to, że lepiej mieć fundusz bezpieczeństwa bo to jest oczywiste. problem polega jednak na tym, że źle jest mieć kredyty i spłacać je powolutku wmawiając sobie, że przecież jest ok bo odkładam sobie jakieś grosze na boku.

powiedzmy sobie szczerze: nie jest dobrze i głównym powodem nie jest okazjonalna awaria AGD tylko kredyty. zakładając, że w salonie nie zaparkuje mi nagle samolot albo cegła nie spadnie na łeb to powstrzymywanie się od nadpłacania kredytów nie ma sensu. naprawę zepsutej lodówki ostatecznie może sfinansować moja druga połowa, natomiast swoje długi muszę spłacać sam. i im wcześniej się z tym uwinę tym szybciej będę mógł odetchnąć z ulgą.

grapkulec pisze...

@Sokomaniak

zakładam raczej podobieństwo do rajdu Hitlera w stronę Paryża niż w kierunku Moskwy :)

Anonimowy pisze...

Rozumiem potrzebe zbierania kwoty na przyszloroczne OC... ale nie lepiej wplacic kasy uzbieranej w ramach akcji fking five na karte kredytowa? Oprocentowanie niby niskie, ale mimo wszystko doplacasz do tego, a kasa narazie lezy bezproduktywnie... Tak pytam tylko, ciekawa jestem jak to wyglada z twojej strony.

Sama bylam w podobnej sytuacji... caly obecny rok splacam wszelkie dlugi, obecnie od tego miesiaca zaczelam zbierac kase na planowana przeprowadzke... wybralam najpierw najdrozsze dlugi, je splacilam w pierwszej kolejnosci. Dodatkowo co miesiac odkladalam mala kwote na fundusz awaryjny.

grapkulec pisze...

no właśnie to jest ten dylemat, o którym wspomniałem we wpisie: "spłacać czy odkładać?". wierz mi, kusi mnie żeby rzucić tym tysiakiem w GE, a w tytule przelewu napisać "udławcie się!". ale ciągle się waham i wolę sobie obciąć miesięczny budżet na fajki niż zostać tak kompletnie bez kasy w skarbonce. chociaż skoro ma być blitzkrieg... :)

pobiję się jeszcze z myślami do niedzieli kiedy to "fkin five" dobije do 1000 PLN i wtedy ostatecznie zdecyduję co zrobić. w każdym bądź razie najbliższe miesiące na pewno nie będą nudne :)

mojkredyt pisze...

Moim skromnym zdaniem, uśmierć najpierw kredyt na karcie. Powodzenia:)

agnitz pisze...

No - i to jest prawdziwy Grapkulec ;)))! Pisałam w komentarzach o podsumowaniu roku, że tak naprawdę masz więcej kredytów niż w zeszłym roku (mam na myśli więcej możliwości kredytowych). A te kuszą niepomiernie, co sam przyznajesz :)
Dlatego moim zdaniem lepiej pozbyć się długu na karcie. Dlatego, że:
1. Masz mała sumę awaryjną (i wypłacalną Drugą Połówkę :))
2. Spłata karty skutkuje tym, że w razie jakiejś niepomiernej awarii finansowej można skorzystać z karty i odroczyć spłatę na następny miesiąc.
3. Psychologicznie dobrze Ci to zrobi, a "uwolnione" pieniądze po spłacie karty mogą pójść na duży kredyt
4. Może okazać się, że te 200 zł nie wpłynie jakoś znacząco na jakość Twojego życia więc... DO DZIEŁA!

Anonimowy pisze...

Hm, z drugiej strony jesli bys wplacil tego tysiaka, to bylaby szansa splacic wszystkie karciane dlugi jeszcze w tym roku... Tak jak pisze agnitz, w razie jakiejs awarii mozna zawsze uzyc uwolnionej kk... Do tego dochodzi uczucie wolnosci, gdy kolejny dlug zostaje splacony i motywacja wzrasta niesamowicie.

Od przyszlego roku mialbys tym sposobem jeden dlug do splaty, ktory gdy chcesz i masz mozliwosc nadplacasz, a jesli nie to nie.

Na funduszu awaryjnym masz obecnie 300, plus 100 na OC wiec taki golusienki nie zostajesz :)

grapkulec pisze...

czuję się jak pies Pluto w bajkach Disneya kiedy na jednym ramieniu mu siadał Pluto-Diabeł a na drugim Pluto-Aniołek i obaj doradzali co powinien zrobić :)

przypuszczam, że wydarzy się coś drastycznego bo im bardziej o tym myślę tym bardziej jestem wkurwiony, a zazwyczaj w takim stanie jestem zdolny do wielkich poświęceń byle dopiąć swego :)

a może jednak przy mikrofonie utrzyma się instynkt samozachowawczy? tylko czy na pewno będzie to przezorność, a nie po prostu asekuranctwo, gnuśność i chęć odwlekania nieuniknionego?

ale nie uprzedzajmy faktów... :)

Anonimowy pisze...

Wiesz co, teraz doczytalam w tym podsumowujacym poscie, ze ten kredyt w GE to sa raty za laptopa... i one wchodza co miesiac, tak ze placisz to bez dodatkowych odsetek?

grapkulec pisze...

bardzo dawno temu (w kwietniu) pisałem, że oprocentowanie tej karty wynosi 7,74% więc nie jest tak, że kompletnie nie ma odsetek. są jednak bardzo małe (na ostatnim wyciągu wynosiły około 13 PLN) i maleją wraz z obniżaniem zadłużenia.

nie mam natomiast żadnych karnych odsetek za przekroczenie grace period, właśnie przez to, że zadłużenie od razu zostało rozłożone na raty.

stąd też wynika moje wahanie z natychmiastową spłatą kosztem oszczędności bo nie jest to zwyczajne zadłużenie karty kredytowej gdzie nie dość, że raty to jeszcze kara za dawno przekroczony grace period liczona od całości zadłużenia, a nie od stanu obecnego.

inna sprawa, że mając te 150 PLN uwolnione byłbym w stanie dość szybko odbudować obecny stan skarbonki.

heh, coś mi się wydaje, że dziś to nie popracuję zbyt wiele z takim wysypem komentarzy :)

Anonimowy pisze...

Trudno uwierzyc, ale ja tez wlasnie ciezko pracuje;) heheh.

W sumie te odsetki nie sa takie wysokie, ale bank zarobek na tobie ma. A wiadomo, 13pln to sa ponad dwa dni w fking five. Ja sama przez dluzszy okres czasu wisialam z zadluzeniem na karcie, splacajac ja bardzo powoli i jednoczesnie budujac fundusz bezpieczenstwa... po dluzszych jednak przemysleniach i przeliczeniach wkurzylam sie na moj bank (Millenium)za niesamowite zdzierstwo... oprocentowanie ponad 18%! I splacilam wszystko najszybciej, jak sie dalo. Ulga byla niesamowita!!! To byla moja najlepsza decyzja. A wczesniejszy plan natomiast byl taki, zeby splacic karte w ciagu pol roku.

Swoja droga gratuluje ci finansowej metamorfozy.

Kamil pisze...

Zawsze mozesz nadplacic 500 pln a drugie 500 pln zostawic ;) bo jakby nie patrzec, od tego 1000 pln masz odsetki okolo 4% netto pewnie, a za te 1700 pln karcie 7.74% placisz bankowi ;) wiec de facto tracisz ;) ja tam się nie będę wymądrzał, ale czynniki psychologiczne do mnie przemawiają, a szybsza spłata to na pewno pozytywny bodziec ;)

niktwazny pisze...

poniewaz masz karte w mbanku to zawsze mozesz wykorzystac mtransfer do wyciagniecia kasy na okres grace period w formie gotówki i to bezprowizji
kokos->mTransfer->subkonto->wypłata na db.NET

płacenie za wszystko gotówką w tym spłacenie raty w allianz z 1 miesiecznym wyprzedzeniem ;).przynajmniej do czasu az sie w mBanku połapią

AnzelmX pisze...

@niktwazny: to już lepiej bez zakładania konta w kokos.pl:

bluecash.pl->mTransfer->dowolne własne konto

I całość w 10 minut...
Prowizja od operacji to 1 zł za każde zaczęte 1000 zł.
Max przelew - 5 tys.

A bluecash.pl jest tak samo jak kokos.pl obsługiwany przez Blue Media S.A. obsługującą 70% transakcji bankowych w Polsce

Marek pisze...

Co do mTransferu i KK mBanku szczegóły tutaj.

Sokomaniak pisze...

Widzę że kampania francuska zaraz się rozpocznie. 13 zł miesięcznie to są prawie 3 dni "five a day". Czyli 3 dni Twoich wyrzeczeń i ciężko odłożonego grosza prezentujesz "Panu Banksterowi". A przecież Grapkulec nie lubi Bankstera?

Widzisz jak jesteśmy zmanipulowani? Psioczymy, nienawidzimy ale odsetki grzecznie płacimy bo mamy wymówki. Jedna wymówka jest lepsza np. fund awaryjny inna gorsza np 'odsetki przecież są niskie'. Obie powstrzymują nas od uwolnienia się z jarzma długu. I o to pewnym kręgom chodzi. Piszesz że 13 zł to niewiele. Czy jakby 13 zł leżało na ziemi nie podniósł byś? Tak. Czy ostatniego dnia miesiąca poszedłbyś nad rzekę i wyrzucił 13 zł do wody? Nie. Ale niestety teraz nie schylasz się i chodzisz nad rzekę ;)

Jeśli chodzi o nałogi to ich nie mam więc łatwo mi poradzić byś ograniczył/zrezygnował z nich i spłacił kredyt. Ale sam obciąłbym sobie wszystkie przyjemności do czasu spłacenia długu lub jego części i obniżył styl życia. To byłaby dopiero motywacja jak najszybszej spłaty by wrócić do ulubionych przyjemności i jaką to by dopiero sprawiło radość. Np. zapalenie papierosa po 3 miesiącach (tylko spekuluję bo nigdy nie paliłem)

Czekam na wieści z frontu i tylko mi nie pisz "na zachodzie bez zmian" (taki film był).

grapkulec pisze...

@Sokomaniak

oj, prawdę panie kumie piszecie, samą prawdę. jakbym miał dać te 13 PLN na powodzian to bym się zapierał ręcami i nogami, a panu bankierowi ochoczo daję i jeszcze jestem wdzięczny, że tylko tyle, a przecież mógł chcieć więcej.

co do nałogów to już wielokrotnie mi tu zarzucano pomysły rzucenia fajek czy innych używek, a ja ciągle uparcie puszczam z dymem kolejne dyszki. czasem jedną na trzy dni, czasem jedną w kilka godzin. ale z coli już zrezygnowałem bo po prostu mi się znudziła, teraz pije gorzką herbatę :)

łatwo się mówi "rzuć palenie", ale to jak z tymi odsetkami i długami - zawsze się znajdzie jakaś wymówka żeby dalej w to brnąć, aż w końcu przychodzi taki dzień w życiu żółwia kiedy i on może dać w mordę, w mordę dać :)

a na razie nie rzucę palenia bo cały świat wpadł w pedalską modę jedzenia trawy, przejmowania się globalnym ocipieniem i innymi bzdurami typu zakazy palenia. a ja nienawidzę tych oszołomów gotowych mnie zakuć w kajdanki "dla mojego dobra". i to jest moja wymówka :)

a wieści z frontu są zaplanowane na niedzielny poranek albowiem tego dnia wypada 200 dzień "fkin five a day". ale nie uprzedzajmy faktów...

Prześlij komentarz