środa, 23 czerwca 2010

Skleroza i bałagan czyli jak wszedłem w Taurona

W majowym podsumowaniu napisałem, że wysłałem do mBanku pismo z rezygnacją z kredytu odnawialnego. Otóż było to kłamstwo chociaż zupełnie nieświadome. Wyobraźcie sobie bowiem moje zdziwienie gdy w piątek przedwyborczy grzebiąc w plecaku za pendrivem odkryłem na dnie zmiętą kopertę z wypełnionym wnioskiem rezygnacji w środku. Był nawet znaczek i adres, a nawet moje DNA na kleju zamknięcia koperty. Jedynym co tu nie grało była rozbieżność pomiędzy miejscem, w którym koperta się znajdowała (plecak), a tym w którym być powinna (centrala mBanku).

Wielkiego problemu w sumie z tego nie było bo kredytu nie używałem od końcówki maja, a odsetki za głupotę zapłacone zostały 4 czerwca. Do czasu przedłużenia kredytu na następny rok żadnych kosztów z tytułu samego posiadania go na koncie nie poniosę więc zero paniki, że list nie został wysłany. Jedynie co to zaskoczenie, że kompletnie mi wyleciał z głowy taki detal jak konieczność wrzucenia go do skrzynki i zupełna nieświadomość potęgi mojej sklerozy.

Jak wiadomo tego samego dnia, 18 czerwca, kończyły się zapisy na IPO Tauronu. Każdy wie o co chodzi bo zaprzyjaźniona blogosfera wałkuje temat dość intensywnie od kilkunastu dni. Ja też wiedziałem w czym rzecz więc postanowiłem wykorzystać kredyt odnawialny w tym celu i zapisałem się na pakiet akcji tej spółki. Wtedy cena jednej akcji wynosiła 0,70 PLN więc złożyłem zlecenie na 9450 (po resplicie 1050) sztuk co stanowiło pakiet minimalny * 7. Z konta eMakler zassał sobie 6615 PLN plus 13,23 PLN prowizji. Podobnie jak o IPO wszyscy też już wiedzą, że cena akcji została obniżona do 0,57 PLN za sztukę czyli koszt zakupu mojego pakietu maleje do 5386,50 PLN.

30 czerwca Tauron ma zadebiutować na giełdzie. Zamierzam sprzedać swoje akcje zaraz po otwarciu sesji albo kilka minut po więc kredyt będzie w użyciu przez 12 dni plus czas przelania kasy z rachunku maklerskiego na eKonto, z którym powiązany jest kredyt. Oprocentowanie kredytu wynosi 14,35% więc od pierwotnie użytych 6628,23 PLN odsetki wyniosą około 36 PLN.

Generalnie wystarczy, że Tauron otworzy się 1% powyżej ceny zakupu żebym wyszedł na zero lub dopłacił jakieś grosze za prowizję od sprzedaży. Wszystko powyżej będzie stanowiło zysk. A 10% to już byłby szał i  super prezent na urodziny (a raczej jego finansowanie :). No chyba, że znowu gdzieś mi logika wysiadła, a chytrość przykryła oczy lepką łapą. Ale jeśli wszystko dobrze policzyłem i jeśli znowu jakiś debil nie pomyli miliona z miliardem i giełda nie wpadnie w nagłą depresję jest szansa, że tym razem użycie kredytu przyniesie zysk.

10 komentarzy:

Kamil pisze...

wygląda na to, że tym razem wszystko dobrze policzyłeś i faktycznie będzie to kosztować w granicach 40 PLN (nawet jak sprzedaż 30 czerwca, to kasa bedzie na koncie dopiero w poniedzialek, 5 lipca, czyli kredyt bedzie wykorzystany przez 18 dni ;)

Magdalaena pisze...

Jest nawet lepiej niż myślisz, bo pewnie coś na tym koncie miałeś. A odsetki liczą tylko 0 zł w dół.

frugalesse z przekonania pisze...

hm. Generalnie wchodzenie w akcje za kredyt, w sytuacji gdy wygrzebujesz się z długów, mądre nie jest. Dowolna książka o wychodzeniu z długów i budowaniu zamożności Ci to powie. Trzymam kciuki, żebyś na tych akcjach przynajmniej nie stracił, ale na przyszłość radzę ustalić plan i się go trzymać. Niewrzucony do skrzynki list nie powinien tego planu zmieniać.

grapkulec pisze...

@frugalesse

zjebki spodziewałem się bardziej od Magdalaeny niż od kogoś innego :)

a tak na poważnie to normalnie w żadnym przypadku nie użyłbym kredytu bez noża na gardle, a już na pewno nie na zakup akcji. ale IPO Tauronu ma to do siebie, że - podobnie jak PZU - propagandowo nie może się nie udać bo inaczej by wszyscy poszli zagłosować na Jarka zamiast na Komora. oczywiście zawsze jest ryzyko, ale zysk nawet minimalny jest o wiele bardziej prawdopodobny stąd też moja decyzja o wejściu.

książki są dobre jako źródło wskazówek, decyzje trzeba podejmować świadomie według własnego uznania i ponosić konsekwencje swoich wyborów, a nie oglądać się ciągle na papierowe autorytety. jestem świadomy ryzyka i godzę się je ponieść w obliczu potencjalnej korzyści jaką może mi przynieść użycie kredytu jako dźwigni finansowej tej transakcji.

a jak będzie to się okaże za tydzień i na pewno przeczytacie o tym w podsumowaniu miesiąca.

Tomasz Bartczak pisze...

Mi też się wydaje, że użycie kredytu do zakupu akcji to nie jest krok w kierunku wyjścia z długów, bo jeśli tym razem się uda, to czemu następnym razem nie pożyczyć więcej i nie spróbować - a to chyba nie jest Twój cel..?

grapkulec pisze...

@Tomek Bartczak

witam kolegę programistę :)

"siłę swojego charakteru możemy sprawdzić tylko stając twarzą w twarz z pokusami, nigdy uciekając od nich". ktoś mądry kiedyś tak powiedział, a nawet jeśli nie to powinien tak powiedzieć :)

z tego co zdążyłem się zorientować IPO są specyficzne gdyż prawie zawsze dają jakiś tam zysk. oczywiście słowem kluczowym jest tu "prawie", ale jak już pisałem są tu pozarynkowe okoliczności wspomagające szansę na plusowe otwarcie. co do następnych razów to być może jakieś inne propagandowe IPO także zaszczycę swoim udziałem za pomocą kredytu, ale z zakupywania akcji tak prosto z rynku to się już zdążyłem wyleczyć zanim na dobre w to wszedłem. brakuje mi wiedzy i cierpliwości do badania wszelkich technicznych czy fundamentalnych aspektów całego GPW, a przecież nie będę kupował jakiejś spółki kierując się tylko tym co APP tudzież inni "giełdowi" bloggerzy mają w swoich portfelach. to by dopiero była głupota.

Kamil pisze...

Hehe prosze jacy znawcy sposobów na wychodzenie z kredytów ;) ciekawe ktory z nich implementuje to we własnym życiu ;) decyzja raczej zbyt pochopna nie była, a IPO tauronu ma potencjał, poza tym zawsze to inwestycja, a nie wydanie kasy na jakas głupote :P

grapkulec pisze...

@Kamil

niech każdy robi co mu się podoba, nikomu w kieszeń ani pod pierzynę zaglądać nie zamierzam. wszelkie komentarze moich poczynań są mile widziane, dlatego ich nie moderuję. przyjmuję zarówno krytykę jak i pochwały, a jedyne czego nie znoszę to rady uzasadniane "bo ja tak robię to na pewno jest dobrze". na szczęście grono odwiedzających tego bloga raczej jest wolne od ulicznych kaznodziei i mędrców :)

Elżbieta pisze...

Ewidentnie widać, że chciałbyś już zajmować się inwestowaniem a nie spłatą zadłużenia, moim zdanie dobry pomysł z tym Tauronem, w końcu prowizję od linii pewnie Ci już pobrali, duże prawdopodobieństwo wyjścia na plusie, nie zapomnij tylko o PIT-38, ale to w następnym roku. Ja przeznaczam jeden rachunek oszczędnosciowy w Eurobanku na gromadzenie kwot na przyszły podatek, przelewam od razu jak wpływa mi kasa ze sprzedaży akcji, wolę potem nie mieć niespodzianki

grapkulec pisze...

@Elżbieta

chcieć to bym chciał, ale póki co sens by to miało znikomy bo i wiedzy i funduszy mi brak na działania.

ale - i powtórzę to jeszcze raz - to IPO jest wyjątkiem ze względów politycznych, a wierząc w możliwości naszych miłościwie panujących w zakresie kreowania złudzenia sukcesu i ogólnej pomyślności, obstawiłem powodzenie tych działań. w końcu udaje się im już tyle lat, czemu miało by się nie udać tym razem?

co do PIT-38 to już się z nim zdążyłem zaznajomić po kilku transakcjach w tamtym roku z całościowym zyskiem 39 PLN.

Prześlij komentarz