środa, 23 lutego 2011

Musi być gorzej żeby mogło być lepiej

A przynajmniej tak się pocieszajmy...

Zastanawiałem się czy o kosztach związanych z przeprowadzką do Wiednia pisać tu czy na "Wiedeńskim lajfie", ale w końcu zdecydowałem, że skoro mowa jest o pogłębianiu dziury finansowej to fkincredits pasuje bardziej.

Na blogu emigracyjnym wspominałem już o kosztach wynajmu mieszkania w Wiedniu. Dla przypomnienia:
  • 916 euro - prowizja agencji nieruchomości
  • 1680 euro - kaucja
  • 151 euro - koszty operacyjne
  • 420 euro - czynsz
Dodatkowe koszty to jakie poniosłem podczas tygodnia szukania mieszkania:
  • 56 euro na parking - 7 euro za dobę, auto stało 8 dni
  • 180 euro na materac w IKEA - mój pierwszy mebel
  • 33 euro na bilety komunikacji miejskiej
  • 50 euro na piwo i fast food
  • 52 euro na paliwo (tankowanie od 1/3 baku do pełna)
To są koszty poniesione tam na miejscu, których wysokość znam dokładnie lub mniej więcej jestem w stanie oszacować.

Teraz koszty poniesione jeszcze w Polsce tuż przed wyjazdem:
  • 260 PLN - paliwo
  • 20 PLN - myjnia
  • 80 PLN - apteka (czułem początki przeziębienia, które pięknie się rozwinęło na wyjeździe)
  • 100 PLN - winietki na Czechy i Austrię
  • 48 PLN - papierosy
Dodajmy do tego kupno 1000 euro po cenie 3,96 PLN gdzieś na początku grudnia i macie niemal kompletny obraz spustoszenia jakie nawiedziło moje konto w banku.

"Niemal" ponieważ jeszcze nie wiem ile będą mnie kosztować zakupy związane z doprowadzeniem wiedeńskiego lokum do poziomu minimum komfortu mieszkalnego. Z tych najbardziej potrzebnych rzeczy, których brakuje to:
  • dobrej klasy wkład do zamka
  • karnisze do firanek albo inna forma przesłonięcia 4 okien
  • pralka
  • odkurzacz
  • meble typu stolik w kuchni 
  • coś do siedzenia w salonie
  • szafy na ubrania
Oczywiście nie będę wiózł pralki czy szaf z Polski, ale niemniej jednak kupić to trzeba będzie.

Tak więc jak sami widzicie nie mając ani grosza oszczędności trzeba taką przeprowadzkę okupić generalnym rozpieprzeniem w drobny mak jakiegokolwiek ładu w panowaniu nad kredytem odnawialnym czy kartą kredytową. Jedyne co pozostało bez zmian to spłaty kredytu w Allianz, wszystkie inne paski są zdecydowanie za mało czerwone.

To mniej więcej tak jak remont chodnika w mieście: pierwsze co to pada komunikacja w całej dzielnicy, a dopiero potem - zazwyczaj po dłuższym czasie - wygodniej się chodzi wzdłuż zakorkowanych ulic :)

11 komentarzy:

matipl pisze...

"pralka
odkurzacz
meble typu stolik w kuchni
coś do siedzenia w salonie
szafy na ubrania"

Nie dało się znaleźć umeblowanego mieszkania? Nie wyobrażam sobie na wynajmie kupować pralki, czy sofy ;)

PMB pisze...

powyżej trafne pytanie - nie ma w Wiedniu umeblowanych mieszkań pod wynajem? czy po prostu cena wtedy skacze, a Ty chciałeś mieć wybór jeśli chodzi o mebelki?

Anonimowy pisze...

Jeśli ja wydawałbym porównywalne kwoty na fastfood i piwo co na paliwo jeżdżąc w tym samym czasie do Wiednia to dawno poszedłbym z torbami.

Richmond pisze...

Niektore wspomniane przedmioty daloby rade zabrac, ale zapewne druga polowa bedzie ich potrzebowala w miedzyczasie.

A nie ma tam w Wiedniu jakis uzywanych mebli do kupienia, ewentualnie jakis stron typu Freecycle, gdzie ludzie oddaja za darmo dzialajacy sprzet?

Sokomaniak pisze...

Niezła ta prowizja aganecji ;( W UK to zazwyczaj jest ona ukryta bo płacisz najem agencji a oni sami płacą właścicielowi. Więc dokładnie nie wiadomo ile sobie liczą. Ale na pewno nie jest to mniej niż 10% i nie więcej niż 20%.

W Twoim wypadku widać że przy 10% prowizji od czynszu prowizja rozkłożyła by się na 22 miesiące. Co w przypadku wynajmu krótkoterminowego - 6, 12 mcy jest niekorzystne.

Anonimowy pisze...

Zależy jak długie plany masz tam aby pozostać ale nie musisz kupowac pralki. Np w UK jest możliwość wypożyczenia i kosztuje to ok 15 F/msc (nie wiem jak w Austrii). Co może pomóc w problemie pozbycia/przeniesienie sie jej przy wyprowadzce do innego miejsca (problem firmy od której wynajmujemy ale tutaj nie czesciej niz 6 msc). Oczywiście po ok 2 latach to moglibysmy mieć za to nową pralke ale wypozyczenie może być dobre dla osób często zmieniających miejsca.

W Kreciej Norze pisze...

Trzymaj się, głowa do góry - zobaczysz wypłatę w euro na koncie, humor się poprawi :)

grapkulec pisze...

dokładniej o mieszkaniu napiszę na wiedeńskim lajfie, ale tak w skrócie to generalnie niska cena i wyposażenie wychodzące poza przepisowe minimum jeszcze w dogodnej lokalizacji to albo czysty fuks albo niemożliwość. albo pralka w turkmenistanie daleko od metra albo gołe ściany ale tanie i 10 minut od pracy i centrum miasta. co kto woli, ja wybrałem tak a nie inaczej.

przypuszczam, że istnieją second handy meblowe i sprzętowe, ale nie miałem okazji się rozejrzeć za czymś takim. rzecz warta zastanowienia się aczkolwiek jakoś zawsze wolałem mieć rzeczy od nowości a nie po kimś.

Richmond pisze...

Rzeczy uzywane nie gryza jak sa w dobrym stanie. Ja mam pare za darmo z Freecycle albo tanio kupione na Ebay. Przynajmniej nie zal mi, jak koty niszcza kanape ;)

Anonimowy pisze...

W Niemczech do których właśnie się przeprowadziłem, prawie każde mieszkanie jest bez umeblowania. Co więcej - bardzo często nawet w kuchni niczego nie ma, i za całe umeblowanie służy wanna i kibelek. Mieszkania z urządzoną kuchnią, są z reguły droższe a czasami musimy za to wyposażenie zapłacić - jeżeli chcemy je zatrzymać. Podejrzewam, że w Austrii są podobne zwyczaje

Pozdro

greg

opinia pisze...

Tani to w tym Wiedniu nie jest

Prześlij komentarz