Jakiś taki ten październik był nudny. I w sumie bardzo dobrze bo podobno pieniądze lubią ciszę i spokój. Zresztą dość już miałem "ciekawych" miesięcy kiedy to początki były lekkie jak piórko, a potem coś doczepiało się jako balast i poziom kasy na koncie leciał pod kreskę niczym kojot w przepaść na kreskówkach. Co prawda teraz też coś dodatkowego wypadło bo trzeba było wezwać speca od piecyka gazowego, ale na szczęście koszty jego interwencji nie doprowadziły mnie do ruiny. Jakbym był akcjami to nadal bym pokazywał zieloną strzałkę :)
Tyle podsumowania, teraz spójrzmy w przyszłość.
A Month of Reflection
4 miesiące temu