czwartek, 1 lipca 2010

I w pizdu wylądował...

Zgodnie z wczorajszą obietnicą dziś notka na temat IPO Tauronu. Jak wiadomo popłynęli praktycznie wszyscy poza jakimiś odmieńcami, którym udało się sprzedać akcje po cenie o grosz wyższej niż cena zakupu. Zresztą ich zysk pewnie zjadły prowizje no ale pozostawmy im ten komfort bycia wybrańcami wśród gawiedzi.

Najpierw trochę matematyki. Po wszystkich michałkach związanych ze scaleniem akcji i obniżką cen transakcja kupna wykonała się za 4791,42 PLN + 9.58 PLN prowizji co daje w sumie 4801 PLN. Sprzedałem cały pakiet na dogrywce po cenie 5,05 PLN za akcję dostając za to 4716,70 PLN - 18,40 PLN prowizji czyli 4698,30 PLN. Strata wynosi 102,70 PLN.

Do zakupu akcji posłużyłem się kredytem odnawialnym w mBanku więc każdy dzień poniżej zera trzeba policzyć także jako stratę. Zapisałem się na 1050 akcji (po scaleniu) po ówczesnej cenie 6,30 PLN (po scaleniu) czyli 18 czerwca z konta eMakler pobrał sobie 6615 PLN. Potem po redukcji i obniżce ceny część kasy wróciła zmniejszając zadłużenie, a wczoraj wypłata zlikwidowała zupełnie minusa, ale dla ułatwienia przyjmijmy że cały czas kredyt był wykorzystany w tej właśnie kwocie. Kredyt jest oprocentowany na 14,35% i jeden dzień takiego zadłużenia kosztuje 2,60 PLN. Jako, że pieniądze ze sprzedaży akcji wrócą do mnie dopiero w poniedziałek to trzeba pomnożyć to przez 18 dni co daje w sumie 46,80 PLN. Tak naprawdę odsetki wyniosą poniżej 40 PLN, ale pesymistycznie podliczę całkowitą stratę na kwotę 149,50 PLN.

Dobra, koniec z cyferkami czas na nieco refleksji.

Wiadomo, ze nikt nie lubi strat i wszyscy byśmy sobie życzyli powtórki z PZU albo przynajmniej jego namiastki. Ja stawiałem na politbiuro i jego doświadczenie w wywoływaniu pospolitych ruszeń tłumu zwłaszcza w obliczu drugiej tury wyborów. I w sumie tłum ruszył tylko nie do końca tak jakbyśmy się spodziewali. Ale być może zgodnie z oczekiwaniami politbiura, kto tam ich wie.

Nie zamierzam zrzucać na nikogo winy za swoją stratę, nikt mi przecież nie przyłożył pistoletu do głowy i nie kazał wchodzić w Taurona. Sam podjąłem decyzję, sam wziąłem na to kredyt, sam wybrałem moment wejścia i wyjścia.

To, że nie sam popłynąłem akurat odczuwam jako pewien dyskomfort. Gdybym zrobił coś źle podczas gdy bardziej doświadczeni inwestorzy odnieśliby zysk, który także był w moim zasięgu wtedy mógłbym wyciągnąć z tego jakieś wnioski i czegoś się nauczyć. Tutaj ciężko było cokolwiek zrobić bo zielona strzałka w notowaniach pokazała się na kilka sekund i przypuszczam, że sprzedaż akurat w tym momencie była raczej kwestią przypadku niż kalkulacji. A przypadkiem to mogę zarobić na czymkolwiek wybranym w ciemno, ale to nie przyniesie mi żadnych korzyści edukacyjnych.

Wczoraj praktycznie cały dzień patrzyłem sobie na notowania ciągłe w eMaklerze i na czata u APPa. Zerkałem też na relację na żywo z debiutu na ipotauron.pl i komentarze na ich forum. Zobaczyłem tam coś co generalnie sprawiło, że zdębiałem. Cytowałem to już na czacie u APPa, ale wstawię to także tutaj. Oto wypowiedź ze wspomnianego forum:
"(...) problem jest ze scaleniem, znajomy dzwoni ze kupował akcje po 0,57 zł a na otwarciu było po 5,13, oczywiscie sprzedał a potem się zorientował ze na koncie jest mniej kasy niz włozył i dzwoni do mnie i sie pyta o co chodzi (...)"
No cóż, praktycznie nieprzerwany wysyp pakietów po 934/935 akcji po cenach przez cały czas niższych niż cena zakupu może być symptomem właśnie tego rozmiaru niewiedzy wśród tak zwanej ulicy. Oczywiście mogli to być też starzy wyjadacze, którzy widząc ciągłego minusa decydowali się ciąć straty, ale coś może być na rzeczy. Nie śmiem się tu absolutnie wywyższać bo sam jestem leszczem i wiem tyle co nic, no ale jakoś detale typu scalenie i obniżka ceny mi nie umknęły, a i z policzeniem straty jakoś sobie poradziłem.

Całe to IPO było jednak ciekawym doświadczeniem. Debiut PZU też obserwowałem w notowaniach, ale tam nie było mojej kasy więc czy zielono czy czerwono to w sumie było mi obojętne. Tutaj niestety było tylko czerwono, ale miałem okazję popatrzeć na swoje reakcje.

Kilka minut po otwarciu ustawiłem sobie zlecenie sprzedaży z limitem aktywacji na 5 PLN, a wykonania na 4,98 PLN. Wolałem się zabezpieczyć na wypadek gdyby akurat w krytycznym momencie zjazdu w dół ktoś mi zawracał głowę pracą.

Przy zapisach na akcje miałem zamiar sprzedać je zaraz na otwarciu sesji. Tu zawiodłem bo widząc minusa na TKO postanowiłem poczekać na rozwój sytuacji. Potem znowu zamiast wyjść od razu po pierwszym groszu na minusie czekałem. Cena bujała się przez dość długi czas koło 5,10 PLN i gdybym wtedy sprzedał strata była by mniejsza. Ale dalej czekałem bo gdzieś tliła mi się nadzieja, że w końcu ludzie się opamiętają i przestaną sprzedawać poniżej ceny zakupu. Niestety nie przestali, a ja ostatecznie postanowiłem poczekać do fixingu i pozbyć się pakietu na dogrywce niezależnie od ceny. No chyba, że wcześniej mój stop loss by się uruchomił.

Napisałem wcześniej, że nie zrobiłem nic źle i nic się nie nauczyłem, ale w sumie to nie jest prawda. Błędem było trwanie na pozycji przez cały dzień chociaż plan zakładał sprzedaż zaraz na starcie. I to muszę sobie zapamiętać i wbić do głowy na forever. A przecież czytałem wiele razy te przykazania inwestora. Tnij straty, trend jest przyjacielem, nie ryzykuj więcej niż stratę 1-2% kapitału. Wszyscy to znamy, ale pewnie każdemu zdarza się złamać te zasady. I pewnie czasem przynosi to zysk, ale częściej straty.

Podsumowując absolutnie nie żałuję udziału w tym IPO. Miałem okazję przekonać się co się czuje widząc permanentnego minusa w notowaniach. Tego raczej żaden kurs czy książka nie są w stanie przekazać. A że straciłem 150 PLN to trudno, edukacja kosztuje.

11 komentarzy:

Filon pisze...

Miałem to samo, co Ty. Czyli plan sprzedania po cenie otwarcia, ale gdy ją zobaczyłem stwierdziłem ,że jest zbyt mała. Ostatecznie puściłem po 5,09 w okolicach 11 godziny.

Magdalaena pisze...

A ja doszłam do wniosku, że nie akceptuję straty i nie sprzedałam. Ustawiłam zlecenie na 5,61 zł, które oczywiście nie poszło :-( Na szczęście wzięłam minimalny pakiet, więc teraz mam zamrożone w akcjach tylko około 750 zł. I mogę sobie poczekać, aż cena wzrośnie. Na razie dałam na lipiec zlecenie na 5,27 zł.

I mam wrażenie, że Twoja strata jest trochę mniejsza, bo podatek Belki płaci się od ZYSKÓW , czyli, że strata na Tauronie zmniejszy Ci zysk, a więc i podatek z PZU. Jeśli się mylę, dajcie mi znać.

Magdalaena pisze...

Teraz doczytałam, że jednak nie wszedłeś w PZU - biedny grapkulec ominął Cię taki miły moment.

Ale zgadzam się z tym co pisze AppFunds - obserwowanie giełdy na sucho to zupełnie coś innego niż inwestowanie własnych ciężko zarobionych pieniędzy. I dlatego na razie inwestuję małe kwoty i to raczej na SFI niż na giełdzie.

grapkulec pisze...

@Filon

przypuszczam, że największym błędem przy inwestowaniu jest to idiotyczne liczenie na to, że jednak pójdzie zgodnie z pożądanym kierunkiem. bo każdy może źle odczytać aktualną sytuację na rynku lub trafić akurat na chwilowe załamanie cen, ale prawdziwy profesjonalizm polega na bezlitosnym wychodzeniu z minusowych transakcji bez żadnych sentymentów. tak przynajmniej mi się wydaje z pozycji leszcza :)

@Magdalaena

no niestety PZU mnie ominęło więc co najwyżej ewentualne przyszłe zyski będą obarczone mniejszym podatkiem. o ile jakieś będą w tym roku bo jak już wcześniej pisałem wiedzy i cierpliwości do analizowania wszystkich spółek na GPW mi brak, a i pieniędzy nie mam na drobiazgowe eksperymenty.

Richmond pisze...

"A przecież czytałem wiele razy te przykazania inwestora."

Glowne to trzymaj sie zasad, ktore wczesniej ustaliles ;)

Cheed pisze...

Zadłużanie się na kredyt nie jest w mojej ocenie najrozsądniejszym wyjściem, chyba że masz obliczenia i jasny plan, że wychodzisz z inwestycji konkretnego dnia lub przy konkretnej stracie pieniężnej. Co do zlecenia obronnego, to inwestorzy stosują taki mały trik. Jeśli uważają, że ważnym poziomem jest np. granica 5zł, to zlecenie z limitem aktywacji ustawiają ten grosz czy dwa poniżej, wierząc w siłę obrony danego poziomu. Oczywiście w dzisiejszym świecie ma to już coraz mniejsze znaczenie (tzw. czyszczenie stop lossów), ale warto o tym pamiętać na przyszłość.

@Magdalaena - podatek Belki płaci się wyłącznie od zysków. Jeśli autor bloga poniósł stratę, to będzie mógł ją sobie zbilansować z ewentualnymi zyskami w przyszłości tak aby nie płacić podatku. Ma na to 5 lat i jest to jedną z ważnych korzyści w stosunku do funduszy inwestycyjnych, gdzie takiej możliwości nie ma.

Pozdr.

Anonimowy pisze...

Ja może trochę nie na temat. :)
Kiedy zaczynasz spłatę kredytu Allianz Grapkulec?
Bo od jakiegoś czasu ciągle widzę 30000zł na pasku.

Pozdrawiam!
Maciej Kasprzak

grapkulec pisze...

heh, już zacząłem na początku czerwca, ale jakoś ciągle zapominam zerknąć w papiery jakie mam hasło do konta online żeby dokładne cyferki spisać i dlatego pasek ciągle czerwony. ale już dwie raty poszły więc dziś wieczorem będzie zielono na prawie 2000 PLN :)

straszny pisze...

heh, nagłówek bardzo mi się spodobał, wszystko mówiący i nie można go pomylić z żadnym innym wydarzeniem :) ja niestety nie umoczyłem na tym IPO, a piszę niestety bo umoczyłem wcześniej i nadal jestem na czerwieni ( wolałbym bym umoczyć na IPO bo było by dużo mniej ;) )
Wracając do wpisu, myślę, że najważniejsza nauka jaka powinna być wyniesiona z tej akcji to:" robię dokładnie tak jak zaplanuję, a kiedy planuję to nie za pożyczoną kasę" ;) Głowa do góry do końca roku jeszcze na pewno zarobisz na czymś więc będzie od czego stratę odliczyć.

Christopher pisze...

Spokojnie spokojnie... Jeszcze tauron będzie rósł. Zobaczycie w poniedziałek.

Marek pisze...

... a w poniedziałek znowu lipa ;)

Podobnie jak inni przyznaje, że inwestowanie kredytem nie było dobrym pomysłem. Dlatego też nie wszedłem w IPO PZU (bo wolnych środków nie mam) jak również w Taurona.

Prześlij komentarz