środa, 4 maja 2011

Kredytowe rocznice

Wczoraj, 3 maja, mBank pobrał sobie coroczną opłatę za przedłużenie umowy kredytu odnawialnego. Według obecnie obowiązującej tabeli opłat i prowizji jest to 1.8% wysokości kredytu co w moim przypadku oznacza, że za limit 7000 PLN zapłaciłem 126 PLN. Jeśli doliczyć do tego 73 PLN odsetek za aktualne zadłużenie mamy praktycznie 200 PLN kosztów kredytu w tym miesiącu.

Patrząc wstecz na historię używania tego kredytu aż się dziwię, że w chwili gdy naprawdę go potrzebowałem był w całości do dyspozycji. Jakieś chore zabawy z giełdą, kupowanie groszowych akcji i modlenie się o choćby grosza wzrostu, głupota aż bije po oczach. Owszem raz czy dwa się udawało złapać kilka stówek zysku, ale przeważnie cudem było wyjście na zero lub ze stratą prowizji.

Na szczęście wszystkie idiotyczne pomysły jak jeszcze mógłbym narazić te pieniądze na stratę odeszły w zapomnienie gdy podjąłem decyzję o wyjeździe za granicę. Pojawiły się prawdziwe potrzeby, które trzeba było sfinansować i żyłka hazardzisty pękła momentalnie. Pozostała tylko jeszcze jedna nauczka na przyszłość aby nie bawić się kredytem bo może się skończyć gorzej niż bieganie na oślep z nożem po markecie. Kids, don’t try this at home :)

Pozostawmy jednak kredyt odnawialny w mBanku i rozpamiętywanie przeszłości i przejdźmy do drugiej rocznicy.

Dokładnie rok temu, niemal co do minuty, podpisałem umowę kredytu konsolidacyjnego w Allianz. Dla przypomnienia, kredyt był oferowany na warunkach promocyjnych i jego oprocentowanie wynosi tylko 10.9%. Posłużył mi jako bardzo korzystna alternatywa dla drogiego kredytu odnawialnego w Polbanku, z którego spłatą borykałem się już bardzo długo bez widocznych efektów.

Po spłaceniu 12 rat w wysokości 983 PLN każda aktualne saldo kredytu to 21076 PLN. Z pierwszej raty aż 281 PLN poszło na odsetki, ale z każdym miesiącem ta kwota się zmniejsza i w maju wyniosła "tylko" 198 PLN. Co ciekawe za dwa miesiące, akurat na moje urodziny, kredyt spadnie poniżej 20 tysięcy. Będzie podwójna okazja do świętowania :)

Jeśli ktoś zastanawia się nad wzięciem jakiegokolwiek kredytu to kilka słów od ojca prowadzącego.

Po pierwsze, pamiętajcie, że kredyt to niewola finansowa i raty będą bolały o wiele bardziej niż trzymanie się planu oszczędzania. Koniec końców jak się nam znudzi odkładanie do skarbonki to możemy sobie odpuścić, ale raty bankowi trzeba zapłacić niezależnie od naszego widzimisię. Tak więc warto się zastanowić czy faktycznie musimy daną rzecz czy sprawę finansować od razu kredytem czy może lepiej poczekać i uskładać gotówkę na ten cel.

Po drugie, zawsze decydujcie się na najbardziej korzystną dla Was ofertę, a nie na to co reklamują w tv albo co zachwalają znajomi czy rodzina. To Wy będziecie płacić raty i to wasz budżet domowy będzie musiał wytrzymać ten koszt. Warto słuchać porad, ale decyzję trzeba podejmować samodzielnie i racjonalnie. Jestem żywym przykładem do czego prowadzą głupie decyzje kredytowe, nie popełniajcie tych samych błędów.

I na koniec, jeśli już macie lub będziecie mieć kredyt to poświęćcie od czasu do czasu chwilę na przeskanowanie rynku w poszukiwaniu lepszych ofert. Jeden procent mniej z okazji jakiejś promocji może oznaczać, że spłacicie dług szybciej albo zmniejszycie miesięczne raty i złapiecie nieco oddechu finansowego. Zawsze jednak dokładnie analizujcie warunki nowej oferty bo - parafrazując powiedzenie o szefach - "spłacaj bankiera swego, zawsze możesz mieć gorszego".

6 komentarzy:

szogun531 pisze...

Dobry wpis!

Pozdrawiam

grapkulec pisze...

dzięki :)

Anonimowy pisze...

Może mój wpis nie jest na temat, ale chciałabym się podzielić pewną refleksją. Czytam tego bloga od początku i bardzo się cieszę, że nadal jest prowadzony. Większość ciekawych blogów o tej tematyce, przestaje być kontynuowana. Szkoda, niestety.Rozwijają się i cisza. Mam nadzieję, że w tym przypadku tak nie będzie.:)
Miło poczytać o doświadczeniach innych.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

moje pieniądze pisze...

Także czytam tego bloga od początku. Jest to jeden z najciekawszych blogów w sieci, bo jest autentyczny. Dostaję tu, jak mówił niejaki Churchill, krew, pot i łzy, czyli samo życie. Dzięki czemu sam mogę się czegoś nauczyć. A uczyć się warto całe życie. Miło jest czytać bloga, który jest autentyczny, a nie jest kalką amerykańskich poradników czy anglojęzycznych stron. Fajnie byłoby, gdyby blog pozostał nadal dokładnie taki jaki jest teraz. Pozdrawiam. Mariusz

grapkulec pisze...

spoko, fkincredits na wieki wieków pozostaną takie jak do tej pory: szczere i pełne cierpienia, bez żadnych tam prób pomagania innym zanim nie pomogę samemu sobie.

z drugiej strony to właśnie jest przyczyną, że teraz wpisów jest i będzie o wiele mniej niż bywało. ubyło mi przygód z kredytami więc i tematów do pisania mniej. niemniej jednak postaram się utrzymać jako takie tempo dorzucania wpisów abyście nie pozdychali z niecierpliwości.

Anonimowy pisze...

procent składany to potężne narzędzie do zarabiania pieniędzy, szkoda tylko że to banki zarabiają na nas a nie my na nich ;P

Prześlij komentarz