poniedziałek, 31 stycznia 2011

Styczeń 2011 - podsumowanie

Ostatni dzień miesiąca więc czas ponarzekać na dziury w budżecie. Jak zwykle pensja przyjdzie na konto i wyjdzie z niego w tempie ekspresowym w różnych kierunkach. Taki to już lajf etatowca z kredytami.

Jeśli ktoś spogląda na paski moich finansów to zauważył, że kredyt odnawialny i karta kredytowa pozostają bez zmian na minusie. Niestety ciągle nie udało mi się zasypać tych dołków i pewnie jeszcze chwilę tak zostanie.

Kocie wizyty u weta kosztowały mnie w tym miesiącu około 400 PLN. Po grudniowej poprawie wyników przyszło pogorszenie i trzeba kontynuować leczenie. Dziś lub jutro powinny przyjść wyniki badań kociej lipazy i to według weterynarza będzie decydującym czynnikiem w określeniu przyczyny choroby i obraniu ostatecznego kierunku leczenia. Tak swoją drogą to jest paranoja, że to badanie robią w Berlinie bo w Polsce nie ma ani jednego laboratorium z tej tematyki. Koszt wysyłki krwi i samego badania: 145 PLN.

W końcu wybrałem się też do mechanika żeby popatrzył się za pewnymi rzeczami, które wyszły ostatnio. Udało mu się naprawić niemal wszystko, niestety ABS ciągle włącza się przy delikatnym hamowaniu przy minimalnych prędkościach. Denerwujące, ale do przeżycia. Najważniejsze, że mondeo już nie telepie się przy prędkościach od 120 km/h w górę co jest dość istotne na autostradach w Czechach i Austrii. Koszt napraw: 400 PLN.

Z powodu postanowienia likwidacji konta w DB zastopowałem na razie "fkin five". Kasę z Eurobanku gdzie się składały moje piątaki już przelałem do mBanku podobnie jak resztę pieniędzy z dbNet. W tym tygodniu mam plan odwiedzenia placówek wszystkich banków gdzie mam nadmiarowe rachunki i załatwienia papierkologii likwidacyjnej.

Anonimowo zwrócono mi uwagę, że wykazuję zaniedbania w prowadzeniu tego i wiedeńskiego bloga. Nie zamierzam się z niczego tłumaczyć bo jak się nie ma o czym pisać to się powinno milczeć, a nie mielić papki dla samego ruchu w interesie. Takie jest moje zdanie, a jak się komuś nie podoba to chciałbym przypomnieć, że subskrypcja RSS jest dobrowolna i bardzo łatwa do anulowania.

Luty będzie dość gorączkowym miesiącem wypełnionym głównie sprawami emigracyjnymi. Muszę w końcu znaleźć mieszkanie i wdrożyć pierwsze etapy przeprowadzki. Na pewno nie uda mi się wyprostować spraw kredytowych i od marca będą się za mną ciągnąć już w trybie międzynarodowym. To tak w duchu zjednoczonej Europy i pożyczek ponad granicami :)

6 komentarzy:

Marek pisze...

Tak a propo emigracji to radziłbym się zorientować jak w Austrii banki patrzą na zagraniczne dokumenty tożsamości. W Finlandii na przykład nie chcą uznawać polskiego dowodu osobistego i wymagają paszportu. Więc jeżeli nie masz paszportu (kończy Ci się ważność) wyrób sobie za wczasu bo czas oczekiwania urzędowo to 4 tygodnie, aczkolwiek z reguły trwa to krócej. No i paszport nowy trzeba odbierać osobiście, chyba że pożyczysz komuś swoje ręcę (odciski palców).

grapkulec pisze...

z tego co wiem banki raczej nie robią problemów przy zakładaniu konta, ale chyba faktycznie uznają paszporty a nie nasze dowody osobiste. mój paszport ma jeszcze prawie 3 lata ważności więc przynajmniej o to nie muszę się martwić.

natomiast bez meldunku konta nie założę dlatego priorytetem jest znalezienie mieszkania.

olaf pisze...

http://www.labwet.pl/1003/profile-badan-laboratoryjnych - twierdzą, że robią badanie krwi kotów, także lipazę, na miejscu (a już miałem nadzieję, że założe laba i zarobię miliony..;(

grapkulec pisze...

no faktycznie wygląda, że robią. ciekawe czemu mój wet twierdził, że trzeba wysłać do Berlina, czyżby jakaś faszystowska konspiracja? :) aż zapytam się jak zadzwonią z wynikami.

matipl pisze...

Twoje podwórko, możesz pisać co chcesz ;)

Porządki z kontami na pewno Ci się przydadzą. Mi po zmniejszeniu ilości wpadło Citi w promocji...
Najważniejsze, że idziesz do przodu :) i jest za co żyć...

Damian pisze...

A ja życzę cierpliwości z papierkologii likwidacyjnej bo na pewno się przyda ;-)

Prześlij komentarz